czwartek, 16 maja 2019

Prawnik w Maroko, czyli chwila niepewności przy kontroli paszportowej

oko na MarokoDzisiejszy post nie będzie relacją z podróży, bo jedną już napisałam (o TU), a o wszystkich dotychczasowych marokańskich przygodach opowiedziałam autorce bloga Kropla Arganu (o TU). Dzisiejszy post będzie o tym, co może Was spotkać na marokańskim lotnisku. Lotniska jak lotniska, ale lotnisko lotnisku nierówne 😉. W szczególności tym europejskim i wcale nie chodzi tu o standardy. Jesteście ciekawi, co tak wyróżnia marokańskie lotniska i dlaczego przemknęło mi przez myśl przy kontroli paszportowej, że z tego lotniska na czerwoną ziemię mnie nie wpuszczą? Zapraszam do lektury!


Paszport

 

Żyjemy w czasach, w których w Europie poruszamy się bardzo swobodnie. Doceniajmy to, naprawdę. Czy jedziesz autokarem, autem, czy lecisz samolotem - nie czujesz, że przekraczasz granicę. Osobiście wysiadając na lotnisku w Gironie nie poczułam, że jestem w Hiszpanii. Wyszłam z samolotu, przeszłam terminal jak gdyby nigdy nic, wyszłam i tyle. Jak po dworcu autobusowym w Polsce 😉.

Poczujesz natomiast, gdy wybierzesz się do Maroka. Bo w sumie nie wybierzesz się do niego, jeśli nie będziesz mieć paszportu. Maroko to kraj położony w północnej Afryce, kraj poza Unią Europejską i strefą Schengen. Także, jeśli myślisz o podróży do tego kraju, a paszportu nie masz, najpierw musisz go zdobyć. W nadchodzących miesiącach może być z tym trudno, walka byków na ringu, by zdobyć najlepszy numerek. Kolejka do kolejki. Jeśli możecie starać się o paszport, gdzie indziej niż we Wrocławiu, to serdecznie polecam omijać urząd wrocławski 😂. Tam 5 minut po 9 już nie ma do niczego numerków. I czasem to nie jest śmieszne. Nie uciekajcie też od ludzi, którzy Was zaczepiają. Oni najprawdopodobniej chcą Was o coś zapytać w języku nieznanym urzędnikom -  czyli w języku angielskim 😉 Nie ma się czego obawiać, te pytania najczęściej są łatwe. Czasem są łatwe, ale jedyne co będziecie mogli zrobić, to potowarzyszyć obcokrajowcowi w robieniu miny szukającej drogi ryby, bo sami tej drogi szukać będziecie.

To takie małe dywagacje - generalnie - chcesz do Maroka oznacza, że musisz mieć paszport.

Nie potrzebujesz wizy. W Maroku jako turysta bez wizy możesz przebywać do 90 dni w roku.

Paszport na marokańskim lotnisku będzie Ci potrzebny co najmniej dwukrotnie. Uwierzcie mi, mina strażników spoglądających to na Ciebie - to na Twoje zdjęcie paszportowe po cztery razy jest bezcenna 😂.

Lotniska

 

Miałam do czynienia z dwoma marokańskimi lotniskami - w Marrakeszu i Nadorze, na obu procedura taka sama.

Lotnisko w Marrakeszu jest dość spore, nowe i baaaardzo czyste, lśniące i pachnące. Uwierzcie mi, miejsca w Maroku są różne, ale to lotnisko ma u mnie duży plus za mega czyste toalety. Częstotliwość tańca z mopem jest bardzo duża i nie da się go nie zauważyć. Lotnisko w Nadorze jest małe, nienowoczesne i określenie "hala przylotów/odlotów" można traktować dosłownie. W Nadorze miałam okazję dobrze zaobserwować część lotniskową do budek kontroli paszportowej, bo potem już biegłam sprintem do samolotu 😂. Skąd się wziął ten mój sprint? Ano...

Bardzo znana na europejskim rynku linia lotnicza za każdym razem wysyłała mi maile z informacją, żebym na lotnisko udała się co najmniej 3 godziny wcześniej. I uwierzcie mi, nie mówcie, że wiecie lepiej, o której być na lotnisku. Ta linia jednak wie, co pisze pasażerom 😂.

Moja pierwsza wizyta na marokańskim lotnisku miała miejsce, gdy wracałam do Polski w sierpniu 2018 r. i było to właśnie lotnisko w Marrakeszu. Na tym lotnisku z osobą towarzyszącą musiałam się rozstać przed wejściem na lotnisko, ponieważ w wejściu jest pierwszy skan Was i Waszych bagaży. W Europie na lotnisko po prostu się wchodzi drzwiami, a tu w tych drzwiach już nas skanują. Podobnie było w Nadorze.

Na lotnisku w Marrakeszu czułam się zagubiona, więc postanowiłam zapytać obsługi lotniska, w którą stronę. Wskazano mi, że mam iść do punktu odpraw, pomimo tego, że nie miałam nic do odprawienia - dokonałam odprawy przez internet, miałam tylko bagaż podręczny. Normalnie w Europie w takim przypadku nie idzie się odprawiać. W Maroku KAŻDY musi iść do punktu odprawy. Bo w Maroku w tymże punkcie stemplują Ci bilet, bez tego stempla nie przepuszczą Cię dalej, do kontroli bezpieczeństwa. I o tym, tak naprawdę też informuje Was linia lotnicza w mailu, ale wiecie, każdemu czasem zdarza się przeczytać coś bez zrozumienia, w szczególności, jeśli maila dostajesz dzień przed wylotem.

Skoro już wiemy, że potrzebujemy "odprawić nasz bilet", przejdźmy dalej. W sumie po dokonaniu tej czynności w Marrakeszu, wróciłam do miejsca, w którym byłam po wejściu na teren lotniska i szukałam kierunków oznaczonych nie inaczej jak "departures". W Marrakeszu jest to drugi koniec lotniska patrząc od miejsc odprawy. Szłam i szłam, i szłam, i szłam. A może tak mi się tylko wydawało (bo na lotnisku Barcelona El Prat, to jest dopiero spacer od kontroli do bramek). W każdym razie doszłam do miejsca, w którym znaleźć można "karty wjazdu/wyjazdu" (o tym za chwilę), wypełniłam ją i ustawiłam się w kolejce. Nie jedynej na marokańskim lotnisku. W tej kolejce strażnik patrzy na paszport i kartę wjazdu/wyjazdu pod kątem, czy to mamy i przepuszcza nas dalej do kolejki... do kontroli bezpieczeństwa, po kontroli bezpieczeństwa ustawiamy się do kolejki do kontroli paszportowej. W Marrakeszu kontrola paszportowa trwa niesamowicie długo, jak już stanęłam przed okienkiem, to miałam wrażenie, że za chwilę wrosnę w podłogę. Przy okienku tym okazujemy paszport i dajemy kartę wjazdu/wyjazdu. Kartę nam zabierają, jakby co. Paszport co do zasady oddają 😂. W paszporcie pieczątki Wam przybijają. Po tych procedurach, można odsapnąć od stania w kolejkach. No, chyba że lubicie ustawiać się w kolejce do bramki na pół godziny przed odlotem, by potem usłyszeć, że lepiej usiądźcie, bo o czasie nie wylecicie 😂.

Po przylocie do Maroka procedura jest mniej więcej taka sama. W samolocie lub przed wejściem na lotnisku w Maroku dostajecie kartę wjazdu/wyjazdu, którą szybciutko uzupełniacie w drodze do kolejki do kontroli paszportowej. Karta ta jest w języku arabskim, francuskim i angielskim. Pytają Was o dane osobowe, co, gdzie, jak i dlaczego, jaki jest Wasz zawód, skąd przychodzicie i gdzie w Maroku będziecie (adres). Jest kontrola paszportowa, gdzie podobnie okazujecie paszport i dajecie kartkę. Kartę zabierają, paszport oddają z właściwą pieczątką. Możecie kierować się do wyjścia/karuzeli bagażowej. Przed wyjściem stoi strażnik, który jeszcze raz sprawdza Wasz paszport. Jak się płynie promem procedura wygląda podobnie. I też wszędzie są kolejki... samochodów z ludźmi w środku.

Generalnie podczas ostatniego pobytu w Maroku przy wjeździe i wyjeździe miałam małe zawirowania w związku ze wspomnianą kartą wjazdu/wyjazdu...

O co chodzi z niepewnością przy kontroli paszportowej?

 

O ile, gdy do Maroka przybywałam pierwszy raz strażnicy i przy wjeździe i przy wyjeździe mieli w nosie, co na tej kartce powypisywałam, o tyle za drugim razem i  przy wjeździe i przy wyjeździe zaczęli zadawać pytania. Na szczęście nie po arabsku, a po angielsku 😂.

Co do zasady w miejscu "adres w Maroku" wpisywałam nazwę miejscowości. I za pierwszym razem wystarczyło. Za drugim zostałam poproszona o wskazanie dokładnego adresu, nazwa, ulica, numer. To nie było jakoś problematyczne.

Na kartce tej jest jednak również miejsce, w którym należy wpisać zawód. W związku z tym, że nie mam w zwyczaju kłamać, zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem, wpisywałam tam: "lawyer", co po polsku oznacza prawnik, przynajmniej tak ze słownika wynika. I ostatnio zarówno przy wjeździe, jak i przy wyjeździe panowie z kontroli paszportowej z szerokim uśmiechem zadają mi pytanie: "Zaneta, who is a lawyer, what is your job?". Ludzie, zaczęłam się zastanawiać kto to jest prawnik 😨😂. Otworzyłam szeroko usta i przez chwilę wydającą się wiecznością stałam jak wmurowana. No bo właśnie, kto to jest prawnik i jaki jest mój zawód? 😅 Pan aż zaczął zadawać mi pytania pomocnicze 😂. W końcu jednak się opamiętałam i zaczęłam tłumaczyć na czym polega moja praca, na co usłyszałam "oh, advocate, okay" 😵. Tak oto uczyniono mnie adwokatem 😂. Od tej pory zastanawiam się czy w arabskim nie występuje słowo "lawyer"? Znaczy wiem, że nie występuje, bo to angielskie słówko, ale w sensie pojęciowym "prawnik". Zastanawiam się dlatego, że reszta osób znających angielski nie miała takich pytań i wątpliwości, od razu mnie po prostu zaczynali pytać jak dużo pieniędzy w Polsce trzeba wydać, żeby zostać prawnikiem 😂. Bo w Maroku całkiem sporo i nie wnikam ile jeszcze trzeba wydać "pod stołem".

ile zarabia aplikantTo była tak moja chwila niepewności, bo zaczęłam się zastanawiać, co się stanie jak nie udzielę panu strażnikowi poprawnej odpowiedzi. W myślach widziałam jak mnie deportują, a wcześniej jak siedzę w jakimś zapyziałym, brudnym, marokańskim więzieniu 😂. Na moją fantazję zawsze mogę liczyć, jest niezawodna 😆.

Podsumowanie przygód z marokańskich lotnisk

 

Marokańskie lotniska to po prostu kolejki, od wejścia na lotnisko do momentu usadowienia się w samolotowym fotelu. I są to kolejki gigantyczne. Nikt się nie niecierpliwi. No, chyba że słyszysz z głośników, że pasażerowie lecący do Charleroi proszeni są o pilne udanie się do bramki, w momencie, w którym stoisz przed kontrolą bezpieczeństwa. Trochę czasu sobie nie doszacowałam, bo lotnisko blisko, a potem zapomniałam, że stempla na bilecie potrzebuję i stałam po dwa razy w kolejkach... Dlatego naprawdę, jeśli chcemy uniknąć życia na krawędzi, jedźmy na lotnisko jak przewoźnik każe, w szczególności w Maroku 😂.

Uściski 😙

Fotografie: autorka.

4 komentarze:

  1. Do Maroka zazwyczaj udawałam się promem i miałam styczność z kartą wjazdu. W sumie jest ona prosta do wypełnienia. Ale w kolejce do okazania trzeba stać. Okazuje się ją na promie. Kontrolę otwierają zanim prom wyplynie, ale kolejka trwa po wypłynięciu, wtedy trzreba stać a tobą kołysze. Najlepiej zająć miejsce na początku ale nie zawsze się zdąży, bo wiedzą o tym wszyscy, że kto pierwszy ten uniknie choroby morskiej :P Na lotnisku marokańskim byłam tylko raz - w Casablance przylatując z Malagi. Nie było jakiś wielkich kolejek, bo chyba nasz samolot przyleciał kiedy żaden inny nie odlatywał czy przylatywał, więc byliśmy tylko pasażerowie naszego. Ale co mi rzuciło się w oczy to ogromna przestrzeń z labiryntem taśm przrznaczona na kolejki do odprawy. Więc znaczy, że one tam są. Lotnisko było wtedy puste ale masa ludzi czekała przed, to pewnie dlatego że nikogo z zewnątrz nie wpuszczą. Osoba co nas odbierała też czekała na zewnątrz a nie w środku w jakiejś hali przylotów.
    Paszport zawsze mam, bo nie wiadomo kiedy nagle wyjdzie wyjazd do Maroka. Właściwie od początku, od dzieciństwa kiedy miałam swój pierwszy w życiu, na okrągło odnawiam. Kończy się termin ważności, wyjeżdzam czy nie wyjeżdżam - zgłaszam się po nowy. Nie dopuszczam by mieć okresy bez paszportu. Dzięki temu jestem zawsze w gotowości. Polecam tak robić. Mam jeszcze jeden powód. Mieszkam w Hiszpanii i wielu Polaków mieszka za granicą w krajach UE. Tutaj często do różnych formalniści zanim wyrobi się kartę pobytu, pozwolenia, zameldowanie itp. urzędy bardziej faworyzują paszport niż polski dowód. Jeśli trafisz na zagmatwaną biurwokrację jakiegoś kraju UE to dowodu mogą wcale nie uznać, a poprosić o paszport. Do tej pory gdy muszę gdzieś okazać czy skserować kartę pobytu to proszą razem z paszportem. Bo w paszporcie jest zdjęcie a w karcie nie ma. A paszport zawsze bardziej wiarygodny niż polski dowód. Takie wnioski. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też płynęłam raz promem z Barcelony do Nadoru i karty wypełniało się rano, bo płynie się 24 h. Przed wjazdem na prom sprawdzali tylko paszporty. I tak, nie ma tam na tej karcie nic szczególnego, dlatego te dodatkowe pytania trochę mnie zestresowały. Paszport mam w sumie pierwszy raz i przy każdej podróży posługuję się tylko nim, nawet jak lecę pomiędzy europejskimi krajami. Myślę, że warto go mieć. Nigdy nie wiemy, czy Schengen wytrzyma próbę czasów ;) Pozdrawiam również :) Ps. Czyli nie tylko w Polsce mamy biurwokrację, a ponoć na tym Zachodzie to tak wspaniale jest ;)

      Usuń
    2. Dziś zauważyłam na jednej z grup o Maroku, że własnie zniesiono konieczność wypełniania tej karty. Wystarczy tylko paszport. Musze się spytać teściowej, co wczoraj odplynęła od nas do Maroka o to jak było?

      Usuń
    3. 8 września na lotnisku w Marrakeszu jeszcze musiałam ją wypełniać, ale na przykład bez problemu do kontroli bezpieczeństwa towarzyszyły mi 3 osoby, ale w wejściu też ich przeskanowano jak wszystkich podróżnych. Rzeczywiście jednak widzę, że w ciągu roku sporo się tam zmienia.

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).