niedziela, 24 marca 2019

Jak napisałam swoją pracę magisterską?

studia prawniczeCzęsto zadawane są mi pytania o to jak pisałam swoją pracę magisterską. Choć było to około trzech lat temu, całkiem nieźle pamiętam ten proces. Kiedyś wspomniałam, że swoją pracę magisterską napisałam w trakcie weekendu majowego. To prawda, zasadniczą część pracy napisałam w tydzień w okolicach świąt majowych. Czy myślicie jednak, że tak z przysłowiowego buta naprawdę można napisać pracę magisterską w tydzień?


O czym pisałam? Jak się przygotowywałam?

 

Seminarium magisterskie zaczyna się na 4 roku studiów. Z seminarium magisterskiego trzeba zdobyć zaliczenie.To kwestie wprowadzające.

Pisałam pracę magisterską w Katedrze Prawa i Postępowania Administracyjnego. Moim głównym celem w odniesieniu do pracy magisterskiej było napisać, obronić, zapomnieć, że to się wydarzyło. Nie podchodziłam do tego ambicjonalnie (choć rzeczywiście interesuję się postępowaniem administracyjnym i na pewno dziwnie to brzmi w ustach absolwenta Uniwersytetu Wrocławskiego, studenci po III roku studiów wiedzą o czym piszę 😂). W związku z brakiem wyższych pobudek (choć wydaje mi się, że na początku miałam jakieś ambicje i jakieś badania i ankiety chciałam przeprowadzać...), tematem mej pracy były przesłanki wznowienia postępowania administracyjnego. Dlaczego taki temat? Takie pytanie miałam na egzaminie z KPA, a egzamin ten zdałam z jakimś cudownym wynikiem w ogóle, a że ja fanka wszystkiego co nienormalne, więc padło na ten tryb szczególny, czyli odbiegający od ogólnego postępowania administracyjnego.

Skoro już wiemy, o czym pisałam, przejdźmy do przygotowań.

Moi Drodzy, po 4 roku studiów miałam napisany plan pracy magisterskiej, bibliografię (ona oczywiście się potem rozszerzała) oraz pierwszy rozdział pracy magisterskiej, taki był warunek zaliczenie seminarium magisterskiego na 4 roku. Czyli na napisanie jednego rozdziału miałam cały rok. Akademicki, nie kalendarzowy. Oczywiście mogłam napisać więcej, ale nigdy nie wznosiłam się powyżej wyznaczonych standardów 😂. To nawet byłoby racjonalne napisać tę pracę szybciej, ale ja kieruję się sercem, nie rozumem, a serce podpowiadało mi, żebym nie wybiegała zanadto naprzód, bo jeszcze mi tyłu zabraknie 😉.

Takim sposobem, po kilku wizytach w czytelni, napisałam pierwszy rozdział.

Na piątym roku mieliśmy po prostu napisać pracę magisterską w całości. Wydaje mi się, że do końca pierwszego semestru można jeszcze było zmienić temat pracy. Nie zmieniałam. Za pisanie pracy wzięłam się w II semestrze piątego roku, a zabranie się do pisania polegało na nieustannych wizytach w czytelni. Jeździłam tam też w dni, w które nie miałam zajęć, bo wtedy było najwięcej czasu na gromadzenie materiałów.

Drogą natrętnego wtrącenia powiem Wam, że nienawidziłam chodzić do czytelni. Ta atmosfera naukowego kija w czterech literach doprowadzała mnie do szału. I w ogóle do tej czytelni trzeba było się odstrzelić w garsonkę 😂. I strach się było tam pokazać z moim biednym, pełnowymiarowym laptopem, marnej firmy Asus 😂. Choć generalnie miejsce klimatyczne i kadry w nim jak z filmu o bogatych prawnikach. I widoki na Wrocław też fajne.

Później zmieniłam zdanie, ze względu na to, że panująca tam cisza pomagała szybciej pisać w maksymalnej koncentracji.

Jak wyżej wspomniałam II semestr w dość dużych ilościach przeznaczałam na gromadzenie materiałów. Przed weekendem majowym wiedziałam już, że moje wizyty na uczelni w maju będą sporadyczne, toteż przed weekendem majowym zrobiłam akcję "najazd na czytelnię", ile w stanie książek byłam udźwignąć, tyle dźwigałam do stolika i fotografowałam interesujące mnie strony. Bo wiedziałam, że pracę magisterską muszę napisać przez weekend majowy, żeby obronić się w I połowie czerwca.

I tak z mnóstwa notatek i fotografii ksiąg z poglądami mądrych ludzi, spędziłam majówkę. Uwierzcie, postawienie ostatniej kropki, to była mega ulga. Katharsis normalnie. Nieważne, że musiałam to jeszcze z dobrych kilka razy przeczytać, drukować i czytać, bo na ekranie nie wyłapuje się wszystkich błędów. Ważne, że się udało. Miało nawet ręce i nogi.

To był tydzień maksymalnej koncentracji, maksymalnego wysiłku i pracy. Z perspektywy czasu widzę, że to system, który się u mnie najlepiej sprawdza. Nie potrafię rozmieniać się na drobne, jak coś robię, muszę to robić globalnie, żeby to miało ręce i nogi. Pamiętam, że w tym okresie nawet ograniczałam wyjścia do toalety z pokoju, czego nie polecam powtarzać, bo to niezdrowe.

Jak szukałam literatury do pracy magisterskiej? Kilka pozycji znałam siłą rzeczy, potem przetrzebiałam czytelnię, a potem szukałam w czytelni pozycji, które znalazłam w przypisach i bibliografiach opracowań, z których wcześniej korzystałam, żadna filozofia.

Muszę powiedzieć, że plan pracy magisterskiej wiele ułatwiał, tzn. wiadomo było czego szukać i były jakieś ramy, które nadawały tempa pracy i sugerowały właściwy kierunek myśli.
praca magisterska
I to chyba tyle, jeśli chodzi o pisanie pracy magisterskiej. Potem wysłałam ją do Pani promotor, musiałam wprowadzić drobne poprawki, potem praca poszła do recenzji, dostałam pozytywną recenzję, a potem kwestie formalne - drukowanie, oprawianie, składanie w dziekanacie, czy jak u nas w BOSie. Pracę drukowało się po wprowadzeniu do APD (czyt. Archiwum Prac Dyplomowych), program ten nadawał pracy znak wodny i od tego momentu tylko ta wersja pracy się liczyła, każda podmianka zostałaby niechybnie wychwycona. Tę wersję z APD zgrywało się również na płytę, którą razem z pracą w wersji pisemnej należało złożyć w BOSie. Praca w wersji elektronicznej - w celach związanych z procedurą dot. plagiatów. Pamiętam jak każdy się denerwował, że mu plagiat wyjdzie, bo trzeba to przyznać samemu przed sobą, prace magisterskie to głównie prace inspirowane dziełami wielkich ludzi prawa 😉. Chyba trochę przesadzaliśmy z tymi obawami przed plagiatem, w sumie nie znam osoby, której wyszedłby plagiat, bo sprawdzeniu w systemie.

Obrona

 

Przejdźmy do kwestii najprzyjemniejszej z całego magisterium - obrony.

Oczywiście u mnie nie było normalnie. Rano przed obroną trzeba było jakieś karty do obrony konieczne odebrać (zabierała to potem od nas Komisja). I ja tam poszłam rano do tego BOSu, a Pani do mnie, że mi karty nie wyda, bo czegoś tam brakuje w moich dokumentach (zaznaczam, Panie przy każdym osobniku sprawdzały, czy składa wszystkie i właściwe dokumenty). Czarno mi się przed oczami zrobiło, bo brak tej karty = brak obrony. I Pani mówi mi, że mi czegoś tam brakuje w dniu obrony - nie wiem po co uczelnia gromadzi takie dane osobowe jak adres e-mail i numer telefonu i po co zakłada studentom wydziałowe skrzynki mailowe. Nie wiem. Okazało się jednak, że jeszcze mogę to wydrukować z uniwersyteckiego systemu i koleżankę rano z łóżka zerwałam, żeby mnie poinstruowała, gdzie tego szukać. Na szczęście się udało, jak zapewne wiecie, ale co się nadenerwowałam to moje.

Potem była obrona. Dostawało się pytania do pracy magisterskiej i poza tym losowało się pytania ze zbioru pytań na obronę z danej katedry (w moim przypadku postępowanie administracyjne i sądowoadministracyjne). Jednym z pytań jakie wylosowałam było zagadnienie "wznowienie postępowania administracyjnego" (przeznaczenie), więc zostało mi ustnie przez Komisję zmienione i w sumie wyszło na to, że miałam kolejne pytanie do pracy magisterskiej.

Sama obrona przebiegła mi jakoś tak szybko i sprawnie, Komisja w porządku (a była tam słynna we Wrocławiu Pani Profesor z KPA).

Tym sposobem 15 czerwca 2016 r. po południu byłam już magistrem prawa zarzekającym się, że kończy z prawem i w ogóle weźcie mi dajcie wszyscy święty spokój.

Z anegdot - po obronie poszłam kupić napój szampanopodobny, czyt. wino musujące, a pani przy kasie do mnie: "a dowód osobisty mamy?" 😂.

Uściski 😙.

Fotografie: autorka.

2 komentarze:

  1. Pisanie pracy magisterskiej to jeden z ważniejszych etapów w życiu każdego studenta. Z jednej strony ekscytacja przed zakończeniem studiów, z drugiej stres przed obroną, a z jeszcze innej niepewność co do dalszych losów. Gratulacje tytułu magisterskiego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to indywidualna rzecz, ale na pewno nie należy to do najłatwiejszych zadań. Tak samo jak pisanie całej pracy dyplomowej. Trzeba sobie wszystko dobrze rozplanować, pozbierać wcześniej materiały. Tu takie pomoce jak eydtor Goodwrite świetnie się sprawdzą. Znajdziecie tu kreatywny edytor tekstu, w sam raz do takich długich prac.

    OdpowiedzUsuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).