niedziela, 10 czerwca 2018

Ile zarabia aplikant?

zarobki aplikantówCo chwilę tu i ówdzie jestem pytana o zarobki aplikantów. O to czy rzeczywiście jest tak beznadziejnie, czy po prostu narzekamy dla zasady. Prosicie o rady w kwestii tego, jakie kwoty podawać podczas rozmów kwalifikacyjnych. Kiedyś pisałam, że damy o pieniądzach nie dyskutują, więc ja też nie będę 😇. Jednakże postanowiłam wyjść nieco naprzeciw temu zagadnieniu, moje sformułowanie wyrażone w jednym z postów o sytuacji aplikantów, że bardzo często w praktyce sprawdza się powiedzenie, że balkon w przeciwieństwie do aplikanta jest w stanie utrzymać trzyosobową rodzinę, jest nieco zbyt ogólne. Łamiemy więc tabu, jakie są te zarobki?


Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

To przysłowie w przypadku pieniędzy znajduje swoje zastosowanie. Dla jednego dużo to może być 1000 zł, a dla drugiego 10 000, dla jeszcze innego 100 000, a dla innego miliony to może być dużo.

Dane statystyczne  GUS (ubóstwiam 😂) przekazują nam informacje (dla mnie rodem ze sfery science fiction), że wynagrodzenie przeciętnego Polaka wynosiło przeciętnie w roku 2017 - 4271,51 (słownie: cztery tysiące dwieście siedemdziesiąt jeden złotych pięćdziesiąt jeden groszy) - szczegółowe badania i ich wyniki znajdziecie TU.

Cóż mogę powiedzieć. Chyba by mi palma odbiła, jakbym taką kwotę kiedykolwiek zobaczyła na swoim rachunku za miesiąc pracy 😂. Dla niektórych zaś może się okazać, że to kwota na waciki. Nie ma reguły. Jednakże z moich obserwacji wynika, że większość moich znajomych również takiej kwoty nie widuje, nie czarujmy się. Myślę, że takie zarobki istnieją, dostają je najlepsi (albo najlepiej umiejący się ustawić, albo ustawieni przez znajomości) w jakichś bardzo dużych korporacjach prawniczych, w bardzo dużych kancelariach z dużą ilością klientów biznesowych, obsługujących większych i mniejszych bamberków i pewnie nierzadko działających na krawędzi prawa i etyki zawodu. Wybaczcie mi ten trochę prześmiewczy ton, ale powiedzmy też sobie szczerze - taki jest świat, a człowiek zawsze najlepiej wychodzi na wykorzystywaniu innych 😟. Jak kiedyś zażartowałam, że zarabiam 100 000 000 zł, to usłyszałam, że chyba w narkobiznesie 😂.

Taki przydługawy wywód o nieco dziwnych treściach, a chciałam tylko napisać, że ta średnia to raczej nie od aplikantów.

Gdybym miała stworzyć zestawienie jak wyglądają zarobki aplikantów (na rękę) od tych, które zdarzają się najczęściej (w rozumieniu powszechnie) do tych, które są prawdopodobnie najrzadsze, wyglądałoby ono mniej więcej tak:

1. 1530 zł - 2500 zł
.
.
najniższa krajowa
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
2. 2500 zł - 3500 zł
3. 3500 zł i więcej (science fiction dla mnie).

Punkt pierwszy zestawienia, jak wynika z moich obserwacji, jest punktem wygrywającym wszystkie rankingi, z korzyścią na kwotę graniczną dolną 😶.

Praca a zajęcia na aplikacji

Problemem jaki w kontekście wynagrodzenia się przewija jest to jak na zarobki aplikantów wpływają ich nieobecności w związku z zajęciami i praktykami odbywanymi w ramach aplikacji.

Generalnie kwestie te reguluje ustawa o radcach prawnych i co do zasady są dwa warianty:
1. jeśli pracodawca zgadza się na odbywanie aplikacji - w dniach, kiedy musisz opuścić mury zakładu pracy w celach obowiązkowego stawiennictwa przysługuje wolne z zachowaniem prawa do wynagrodzenia,
2. jeśli pracodawca nie zgadza się na odbywanie aplikacji - w dniach, kiedy musisz opuścić mury zakładu pracy w celach obowiązkowego stawiennictwa przysługuje wolne bez zachowania prawa do wynagrodzenia .

Więcej na ten temat pisałam w poście ukazującym kuchenne zaplecze aplikacji radcowskiej - tu .

Konstatacja w odniesieniu do powyższego - ustawa sobie, życie sobie (jak zwykle💆).

Niejednokrotnie pomimo tego, że pracodawca wyraził zgodę, ba, zachęcał Cię do aplikacji, mówił, że rozumie, że pamięta jak to on był na aplikacji (aha...), w pewnym momencie zdarzają się problemy z tym, że jednak tym aplikantem jesteś i znowu musisz opuścić mury zakładu pracy. Zaczyna się kręcenie nosem, a Ty czujesz się temu wszystkiemu winny. Dochodzi do tego, że zaczynasz odrabiać godziny, bo Cię poczucie winy wprowadza w stan depresji, bo na plecach czujesz oddech czyjejś presji... Potem zaczynasz się zastanawiać, dlaczego dajesz robić z siebie woła, ale nigdy nie znajdziesz racjonalnej odpowiedzi na to pytanie.

W niektórych przypadkach odrabianie jest normą. Niektórzy być może sami chcą odrabiać (jeśli pracodawca się nie zgodził - żeby nadgonić miesięczne wynagrodzenie), niektórzy może wierzą, że to co robią jest słuszne i dobre (ja przestałam, uwierzyłam na dobre w słowa pani od historii, że sprawiedliwość nie istnieje).

ile zarabia prawnikReasumując - wpływ odbywania aplikacji na Twoje wynagrodzenia zależy po prostu od tego, gdzie się trafi i jakie warunki otrzyma. Nie ma gwarancji, że będzie ok. Nie ma gwarancji, że będzie beznadziejnie.

To doradziłam... 😂

Życie to nie tylko umowa o pracę

Dochodzimy do kwestii, która wzbudza we mnie żywe emocje, do punktu, w którym przestaję być katoliczką kochającą wszystkich wokół, mam ochotę wyciągnąć karabin maszynowy i strzelać w każdego, kto mi powie, że "umowa o dzieło to jest nawet korzystniejsza, będzie w sumie wychodziło wyższe wynagrodzenie".

Jakim kosztem? Ano takim, że jak zachorujesz, to nie pójdziesz do lekarza tylko będziesz czytać w internetach o szarlatańskich sposobach na cudowne uzdrowienie i połykając kolejne świństwo z ugotowanej trawy, cebuli i czosnku dalej będziesz pomykać wykonywać to dzieło w wymiarze jakiegoś etatu, albo i ponad wymiar, żeby nie stracić ani złotówki. Na starość zaś, jak już dojdziesz do wieku emerytalnego (o ile szczęśliwie dożyjesz), ale emerytury nie ujrzysz, to wybory Twe będą oscylować wokół "być albo nie być". Co prawda Twoje wynagrodzenie może było i wyższe, ale nie aż tak, żeby uzbierać kapitał na starość. Wyższe o tyle, że może i zapłaciłeś czynsz i miałeś co do ust włożyć, ale nie miałeś czego odłożyć.

Powyższe przykłady być może i są przerysowane, ale dotykają realnego problemu związanego z umową o dzieło (pomijam fakt problematyki z prawnym zakwalifikowaniem tego typu czynności jako dzieło) - brak jakiegokolwiek zabezpieczenia społecznego. Może i służba zdrowia, i emerytury w tym kraju pozostawiają wiele do życzenia, ale w moim odczuciu lepszy rydz niż nic.

Zaczęłam od ciężkiego kalibru, ale są jeszcze te nieszczęsne zlecenia. Owszem tutaj od jakiegoś czasu mamy gwarancje minimalnej stawki godzinowej, coś tam nam odprowadzają na jakieś ubezpieczenia, ale korzyści też z tego większych nie ma.

Już słyszę za swoimi plecami tę śpiewkę, że prowadzenie działalności i utrzymanie pracownika to są duże koszty. Okej, więc zastanów się, czy chcesz mieć pomoc w kancelarii, bo nie dajesz rady, czy chcesz mieć hajs, hajs, hajs i jeszcze więcej hajsu. Wiele z osób zdaje sobie sprawę z kosztów prowadzenia działalności, dlatego dużo osób jej nie podejmuje. Jak zwykle medal ma dwie strony, a świat może uratować tylko spokój i rozsądek i... zobaczenie w drugim człowieka.

Odpowiedzialność a wynagrodzenie

W całej tej sytuacji pojawia się jeszcze problem odpowiedzialności i wymagań stawianych aplikantom.

Z moich obserwacji wynika, że aplikanci to takie osoby, które muszą wiedzieć, umieć i ogarniać wszystko. I wiecie co, moim zdaniem, wcale nie muszą. Nie muszą pilnować cudzych interesów. Moim zdaniem, skoro są pracownikami, powinni wykonywać zleconą im pracę. Bardzo często jednak spoczywa na nich dużo większa odpowiedzialność. Obarcza się ich winą za całe zło świata. Być może czasem są winni, popełniają błędy (kto ich nie popełnia), ale często trudno przypisać im wyłączną winę.

Tak, to prawda, powinni uczyć się tej odpowiedzialności i etyki zawodu. Moim zdaniem jednak, nie można zapominać, że to nie oni są panami na własnych włościach, wykonującymi własne zlecenia. Ba, czasem Klienta na oczy nie widzą, nie słyszeli, co mówił, jak się umówił, a mają coś napisać. Wróżbici.

Jak zwykle, w całym tym pięknym kraju, we wszystkim brakuje rozsądku. Aplikanci to nie jest jedyna grupa społeczna borykająca się z problemami z pracą i wynagrodzeniem. Ten problem w kraju nadwiślańskim dotyczy, o zgrozo, wielu.

Z całego serca gratuluję tym, którym się udało i nie mogą narzekać. Życzę Wam, by wiodło się Wam dobrze całe życie. Zanim jednak ocenicie innych, ocenicie niniejszy tekst - spójrzcie czasem w dół, spuśćcie trochę powietrza, bo znalazłszy się w lepszej pozycji w pewnym momencie zaczynamy się odrealniać.
wynagrodzenie minimalne
Tym, którym może poszczęściło się mniej życzę, by jednak odnaleźli swoje miejsce na rynku pracy, w którym będą się czuć dobrze i w którym nie będzie zacierać się ich godność jako pracownika.

Wszystkim nam życzę spokoju i rozsądku. Szanujmy się. Niewidzialna ręka rynku nas nie uszanuje.

Uściski 😙

Fotografie: autorka.

13 komentarzy:

  1. Na zarobki na aplikacji trzeba chyba spuścić zasłonę milczenia, biorąc pod uwagę ilość nakładu pracy i poświęconego czasu. A co po aplikacji? Czy rzeczywiście aplikacja to jest gwarancja lepszych zarobków w przyszłości? Czy warto teraz zacisnąć zęby, żeby potem było lepiej? Jak się do tego odnosisz, zważywszy na swoje obserwacje, losy ludzi z Twojego otoczenia? Jest na co czekać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co po aplikacji? Zadaję sobie to pytanie niemalże codziennie. Z mojej perspektywy - ja nie mam na co czekać, nie mam gwarancji lepszych zarobków. Nie stać mnie na założenie działalności gospodarczej, a nie oszukujmy się bez kapitału początkowego nie ma nawet co zaczynać, bo pomimo chwili z preferencyjnym ZUSem, później będzie kiepsko. Nie da się rozkręcić tak szybko działalności. Przynajmniej w moim przypadku - nie posiadam "zaplecza społecznego", które dałoby mi jakieś pierwsze zarobki. Do kancelarii trafia niewielu ludzi z ulicy, w zdecydowanej większości przychodzi do Ciebie ktoś, kto Cię mniej czy więcej zna. Choć w tej kwestii nie mam rozeznania w dużych miastach. Bez jakiejś części etatu w urzędzie albo bez stałego zlecenia z jakiejś firmy, ciężko jest udźwignąć kancelarię na klientach indywidualnych. Praca u innych - powyżej tekst o takiej pracy. Ewentualnie urzędy, prawnik in house w jakiejś firmie. Tu pewnie zdarzają się dobre zarobki. Osobiście wiem, że ze względu na mój charakter mi będzie ciężko.

      Generalnie rzecz ujmując: czy w dzisiejszym świecie można mieć jakąkolwiek gwarancję? To tak jak u Twardowskiego - "nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna".

      Jedno, co dane jest mi też obserwować, to oddziaływanie łapania kilku etatów i zleceń na relacje rodzinne. Wtedy są dobre pieniądze, ale chyba nie muszę pisać jak wyglądają inne sfery. Nie wspominając przy tym o własnym samopoczuciu. Zero tak modnego work-life-balance, czy jakoś tak.

      Usuń
  2. Dzięki za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli nie pracowało się w czasie studiów i jest się przeciętnym to się nie zarabia. Jeśli pracujesz juz w czasie studiów to na aplikacji traktują cie niemalże jak pelnoprawnego adwokata i zarabiasz znacznie więcej niż 3500. Ale jak ktoś idzie na studia dzienne i myśli ze najważniejsze są oceny to pozostaje tylko rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję w takim razie dobrych zarobków :) Dziękuję też za uświadomienie mi i wielu innym studentom, że idąc na studia dzienne odbierają sobie możliwość godziwego wynagrodzenia i traktowania go przez pracodawcę niemalże jak pełnoprawnego adwokata. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. ciekawa jestem w jakim mieście zarabia się ponad 3500 jako aplikant. O takich zarobkach i dużo wyższych słyszałam chyba tylko w Warszawie. Kończyłam studia dzienne, jednocześnie pracowałam w Kancelarii. Na ostatniej rozmowie o prace usłyszałam, że aplikantom, którzy są wyjątkowo dobrzy merytorycznie płaci się 1700 zł, tym którzy dopiero się uczę 500, a moja zaproponowana stawka (znacznie niższa niz 3,5 tys) jest z kosmosu i na tym rynku pracy nie mam szans. ;)

      Usuń
    3. Od siebie dodam jeszcze, że znalezienie pracy będąc na III roku aplikacji, graniczy z cudem. Kancelarie zainteresowane są albo studentami, albo aplikantami I i II roku. Między innymi dlatego, że można zaproponować im takie stawki i umowy o dzieło.

      Usuń
  4. A co może Pani doradzić osobie która pracuje w prywatnej firmie jako pracownik biurowy (chociaż skończyła prawo nie wykonuje zawodu). Umowa o pracę na czas nieokreślony. Zarobki to górna granica (ta przed science fiction). Czy mając taką pozycję wyjsciową warto w ogóle myśleć o aplikacji radcowskiej (z punktu widzenia zarobków).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo podjęcie aplikacji nie oznacza, że trzeba rezygnować z dotychczasowej dobrze płatnej pracy. Ustawa aplikantowi-pracownikowi, niezależnie od tego gdzie pracuje, gwarantuje wolne płatne lub bezpłatne, w zależności, czy pracodawca udzielił zgodę na odbywanie aplikacji, na czas odbywania zajęć obowiązkowych. Tyle ode mnie, bo druga część pytania jest już kwestią wysoce ocenną, uzależnioną od wielu czynników i to czynników związanych z osobowością i znajomościami również w pewnym zakresie. Wiele osób twierdzi, że warto robić aplikację i zostać radcą. Osobiście, gdyby ktoś zaproponował mi pracę za dobre pieniądze na dobrych i uczciwych warunkach, niekoniecznie związaną z praktykowaniem prawa - nie poszłabym na aplikację, ale to tylko moje osobiste przemyślenia. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Naprawdę z zarobkami aplikantów jest tak fatalnie? Przecież 4200 zł netto to nie jest jakaś olbrzymia kwota, w zwykłym korpo na stanowisku z zakresu finansów można tyle zarobić, mając w zasadzie tylko wyższe wykształcenie + znając angielski. Też jestem absolwentem prawa i czasami zastanawiam się nad powrotem na tą ścieżkę i podjęciem aplikacji, ale jak dowiaduje się takich rzeczy jak tutaj to jestem przerażony. Pozdrawiam tak czy inaczej, prowadzisz bloga bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie dają 4200 netto? Od razu tam lecę! ;) Cóż, jest spore grono aplikantów, którzy takiej kwoty na oczy nie widzą przez całą aplikację. Nie mówię, że nie można dobrze zarabiać. Niestety z tego co obserwuję, często traktuje się aplikantów trochę jak tanią siłę roboczą, bo na przyuczeniu. To temat rzeka, którego nie będę kontynuować, bo w tym kraju na takie tematy nie potrafimy racjonalnie dyskutować. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. 3.100 brutto, zlecenie, to dużo , czy mało ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od indywidualnych upodobań. Dla mnie - za mało w odniesieniu do zakresu obowiązków jaki często spoczywa na aplikancie.

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).