niedziela, 7 stycznia 2018

Zakażmy wszystkiego, a świat stanie się lepszy

zakazyOd jakiegoś czasu obserwując rzeczywistość dochodzę do wniosku, że nasz świat dziecinnieje, jednak nie mam tutaj na myśli pozytywnego aspektu tego sformułowania. Kto z Was ma dzieci, albo miał z dziećmi jakikolwiek kontakt, albo oglądał jakieś filmy, seriale, albo obserwuje instamums, ten wie, że dzieci mają swój sposób na stanie się niewidocznymi. Zakładają na oczy okulary przeciwsłoneczne, albo zakrywają oczy rączkami i już im się wydaje, że nikt ich nie widzi, są niewidoczni i unikną bądź to reprymendy bądź ciekawskich spojrzeń wścibskich ciotek 😛 albo jeszcze czegoś innego. Podobne zjawisko obserwuję w sferze ustawodawczej i to nie tylko ze strony polityków, ale też inicjatyw obywatelskich. Wkroczmy w każdą sferę życia poprzez prawo, naprodukujmy zakazów i nakazów, a wtedy wszyscy będziemy żyć długo i szczęśliwie, w państwie idealnym. Prawo poprowadzi nas przez życie niczym Mojżesz lud przez Morze Czerwone.


Prawo drogowe

Najwdzięczniejszym polem do moich wywodów o tym, że prawo działa jak w szwajcarskim zegarku i że jak zakażemy, to będziemy żyć w idylli, jest nie co innego jak prawo drogowe - najbardziej przestrzegana w Polsce gałąź prawa. Wszyscy zachowują w terenie zabudowanym prędkość 50 km/h, poza terenem zabudowanym 90 km/h, w strefie zamieszkania 20 km/h, na autostradzie nie przekraczają 140 km/h, nie wsiadają za kierownicę pod wpływem alkoholu i środków odurzających, nie prowadzą samochodu nie posiadając uprawnień, a idąc szerzej kierowcy zawodowi i ich szefostwo dbają skrupulatnie i bez przekrętów, by ci nie przekroczyli swojego czasu pracy. Stosują się do tych wskazań, nakazań i zakazań prawnych z dwóch powodów: 1. prawo zakazuje, 2. normy moralne zakazują.

Drodzy, powyższym wskazuję skuteczność zakazów prawnych, ba, nawet i w pewnym sensie moralnych, bowiem jak powszechnie wiadomo nadmierna prędkość, prowadzenie w stanie upojenia alkoholowego, czy w skrajnym zmęczeniu jest nie tylko narażaniem zdrowia i życia swego, ale też innych, Bogu ducha winnych, ludzi.

Jednak nieważne, że prawo zakazuje, że po prostu po ludzku czynić tak się nie powinno, jam człowiek wolny jest i zrobię jak zechcę, a inni mogą mi, kolokwialnie pisząc, naskoczyć (cokolwiek miałoby to znaczyć).

prawo drogoweDruga grupa natomiast to Ci, którzy wnioskują o coraz więcej zakazów, nakazów, którzy chcą wkroczyć w naszym życiu wszędzie poprzez prawo. Nadają prawu niemalże magiczną moc, bo jak będzie zakazane, to przecież wtedy cały problem zostanie rozwiązany. Wystarczy napisać w ustawie, że kto zabija człowieka podlega karze dożywotniego pozbawienia wolności i rach-ciach, nikt już nie zabija. Wystarczy napisać w kodeksie cywilnym, że długi należy zwracać, bo jak nie, to Sąd zasądzi uprawnionemu ten dług od nas razem z kosztami sądowymi i rach-ciach, wszyscy spłacają swoje zobowiązania. Wystarczy napisać, że aborcja jest zakazana i rach-ciach, nikt żadnej nie wykona. Wystarczy napisać, że nie można sprzedawać alkoholu nieletnim, i rach-ciach nikt nie sprzeda, a i nieletni się nie napije. Wystarczy napisać, że nie można mówić w Polsce po polsku i rach-ciach wszyscy lecą uczyć się chińskiego.

Napisane, okulary założone, wszystko jest OK, nikt nic nie widzi, żyjemy w raju, wszyscy są prawi, sprawiedliwość, czymkolwiek ona jest, wylewa się z postępowania człowieka niczym Coca-Cola po energicznym wstrząśnięciu 💥.

Do czego dążę?

Teraz poleje się fala hejtu, że autorka nie wie co pisze, że co by to było, gdyby prawa nie było. Odpowiem - każdy będąc człowiekiem wie, jak należy postępować, by wszystkim żyło się dobrze. Nie każdy to robi. Dlatego niektórym prawo oczywiście jest potrzebne. Nie neguję konieczności formułowania przy pomocy prawa stosownych reguł postępowania i sankcji za ich nieprzestrzeganie. Jakiś porządek i poczucie bezpieczeństwa powinny istnieć, bo jak wcześniej wykazałam ludzie mają to do siebie, że nie wszyscy kierują się w życiu właściwymi wartościami. Wykazałam coś jeszcze. Prawem nie wedrzemy się do ludzkich sumień, nie zmienimy systemu wartości, nie sprawimy, że ktoś zacznie mówić innym językiem od dotknięcia go właściwym kodeksem jak czarodziejską różdżką. Prawo nie jest środkiem rozwiązywania problemów społecznych, kulturowych, ba, nawet religijnych. Prawo ma stwarzać pewne ramy działania dla ludzi. Funkcje wychowawcze natomiast realizują się tak naprawdę poza prawem, choć prawu tę funkcję się również przypisuje. Oczywiście prawo może promować pewne wartości, wspierać je, ale na nic to, jeśli promocja ta nie wypłynie z wewnętrznej chęci człowieka i wprost z oddziaływania społecznego.

Najprostszy przykład. Każdy ma prawo do życia, nikt nikogo zabijać nie powinien. Wartość moralna, ale promowana przez prawo, istnieje prawny zakaz zabójstwa człowieka zagrożony karą pozbawienia wolności. Czy zakaz ten problem rozwiązuje? Nie. Czy może odstraszyć kogoś przed popełnieniem takiego czynu? Tak. Czy ma to wymiar bezwzględny? Nie. Dlaczego? Bo jeśli komuś zarówno prawo moralne, jak i prawo stanowione, kolokwialnie pisząc, wisi, to na nic się to wszystko zda.

Powyższym nie dążę do udowodnienia, że prawo jest niepotrzebne. Jak wskazałam ono wpływa na procesy decyzyjne człowieka. Pragnę wskazać jedynie, że prawo to nie czarodziejska różdżka, którą można rozwiązać każdy problem. Prawo winno zakreślać pewne konieczne ramy. Należy mieć jednak świadomość, że pewne problemy należy rozwiązywać bez pomocy prawa, a przez społeczną promocję właściwych wartości. Kumulowanie zakazów, nakazów prowadzi do niejasności, spięć i niechęci odwoływania się do prawa.

dokąd zmierza światNa koniec moich rozważań chciałabym tylko zauważyć, że metodami wpływania prawem na każdą sferę życia człowieka posługiwały się kiedyś wobec Polaków państwa zaborcze. Zakazy dotyczące używania języka polskiego, zgromadzeń w polskich kręgach szerzących kulturę naszego kraju. Czy osiągnęli oni tym samym zamierzony rezultat w postaci uśmiercenia polskości? Widzicie dziś, że nie, ale nie wiadomo, co by było, gdyby zastosowali inne metody.

Stąd wciąż aktualny pozostaje postulat, w którym prawo - jak najbardziej tak. Jednak rozsądnie, z umiarem, tworzone przy użyciu rozsądku i jasnego umysłu. Nie w pośpiechu, na chybił trafił, celem realizacji jakichś partykuralyzmów. Problem nie nowy i postulat nie nowy. Właściwie sprowadzający się do wołania o spokój, rozwagę, umiar i rozsądek.

Uściski 😗

Fotografie: jestrudo.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).