sobota, 16 grudnia 2017

Wrażenia po I roku aplikacji radcowskiej

Egzamin na aplikację radcowską 2018Grudzień to czas podsumowań, więc i ja będę trochę podsumowywała. Na pierwszy ogień idzie podsumowanie mojego pierwszego roku na aplikacji. Pierwsza z konstatacji - nie wiem kiedy ten rok zleciał. Dokładnie pamiętam jak rok temu o tej porze dysponowałam jedynie decyzją o wpisie na listę aplikantów. Dziś przemawiam do Was po I roku aplikacji, zdanych kolokwiach, w oczekiwaniu na rok II. W sumie oczekiwanie to chyba zbyt duże słowo,  jakoś specjalnie nie czekam na rozpoczęcie zajęć 😛. Jak upłynął pierwszy rok aplikacji? Jakie mieliśmy zajęcia? Jakie były kolokwia i jak się do nich przygotowywałam? Czy było trudno? Co mi dał pierwszy rok szkolenia?


Co i jak?

Choć od stycznia nie minął jeszcze rok, to sporo w mojej pamięci się zatarło 😂. Starość nie radość😉. Niemniej jednak pamiętam pierwszy dzień zajęć. Jak zwykle (jak to dojeżdżająca) byłam pierwsza w Izbie. Z niewyjaśnionych mi przyczyn przed wejściem postanowiłam postać sobie na dworze i poczekać na koleżankę (nie wiem co ja miałam w głowie, bo mróz był). Przed tym wejściem pogawędkę uciął sobie ze mną ochroniarz z Izby, który wyszedł na fajeczkę. Nasłuchałam się o zimach stulecia 😉.

To taka anegdotka na początek. Jak wyglądały zajęcia? Raz w tygodniu od 8.00 do 14.40. Jest też jedna grupa popołudniowa, zaczynają chyba o 15.00 i kończą w okolicach 21.00. Grupa przeładowana. Kto się chce do niej przenosić, niechaj to robi w miarę szybko. Po około miesiącu samych zajęć, dochodzą praktyki w sądach i prokuraturze. Na początku jest z tym niezły ambaras, ale w miarę upływu czasu wszystko jakoś się porządkuje. Generalnie dla mnie ten system to masakra. W dniu zajęć na aplikacji nie wracałam do pracy, bo wracałam do domu o 16.00 (choć z ustawy wynika, że jak pracodawca wyraził zgodę na Twoją aplikację, to masz ten dzień i wolny i płatny, jak nie wyraził to masz wolne niepłatne). Praktyki zazwyczaj kończyły się nieco wcześniej i do pracy wracałam. Jakbym jeszcze miała męża i dzieci to bym orła wywinęła chyba. Wiecie, jak nie było mnie ten jeden dzień, to kumulowały mi się zadania do zrobienia i kiedyś je trzeba było zrobić... 😏 Ale, ale, co nas nie zabije to nas wzmocni. No, powiem Wam ja się wzmocniłam. Sen miałam twardy 😂. Praktyki kończą się w okolicach połowy września, zajęcia w końcówce października. Lipiec jest miesiącem wolnym od zajęć i praktyk.

Jak wyglądały zajęcia? Studiowaliście prawo? No, to tak wyglądają. Niektóre są bardziej konstruktywne, bo sporządzało się pisma procesowe. Pani sędzia sprawdzała, omawiała, chwaliła i ganiła przed grupą po nazwisku. Nawet jak mnie chwalono, to czułam się zażenowana... Za plus tych zajęć można uznać, że zapoznajecie się z wybitnymi postaciami okręgowego i apelacyjnego środowiska sędziowskiego. Niektórzy naprawdę mają wiedzę do przekazania, inni, cóż, na studiach wykłady też różnie prowadzono.

Praktyki? Jest taka modlitwa aplikantów: "oby wokanda, oby wokanda" 😀🙏🙏🙏 Najczęściej modlitwy były wysłuchiwane, choć i zdarzało się, że trzeba było zanalizować jakąś sprawę, napisać projekt orzeczenia itp. Tragedia ogólnie, bo zazwyczaj w jednym wydziale były dwa tygodnie, co znaczy że dwa razy się tam było. Postawię pytanie retoryczne: czy takie praktyki mają sens? Przyznam, że wokanda miała jeden plus. Człowiek przygotowywał się psychicznie przed samodzielnym występowaniem przed sądem. Najgorzej wspominam praktyki w wydziale KRS - co myśmy tam robili??? Za to bardzo fajnie było w wydziale gospodarczym - odgrywaliśmy przed sędzią na żywioł wymyślane scenki dot. jakiejś sprawy jako pełnomocnicy stron - oczywiście z miejsc dla tych osób przeznaczonych przed sądem. To było w jakimś stopniu pouczające (robiliśmy to w przerwach pomiędzy sprawami z wokandy 😂).

Radca prawnyNa zakończenie tego wątku - jakie zajęcia są na I roku? Prawo cywilne materialne i procesowe, prawo pracy i ubezpieczeń społecznych. Z tego były egzaminy. Poza tym było kilka zajęć z etyki wykonywania zawodu, symulacji rozpraw, prawa konstytucyjnego. Z tego nie ma egzaminów (znaczy z etyki jest, ale na III roku).

Egzaminy (kolokwia) - jakie, kiedy, jak wyglądają, jak się przygotowywałam?

Jakie? Kiedy? Jak wyglądają?

Prawo cywilne materialne - sporządzanie umowy na podstawie przedstawionego stanu faktycznego. Uwaga! Samemu trzeba prawidłowo określić, jaką umowę trzeba napisać. Trzeba rozstrzygnąć na podstawie okoliczności z kazusu, czy ma to być umowa o dzieło, zlecenia, o roboty budowlane, czy inna kodeksowa, a może jakaś egzotyka, która się też zdarza... 😱 Egzamin był w drugiej połowie października.

Prawo cywilne procesowe - sporządzanie apelacji na podstawie przedstawionego stanu faktycznego. Dostaje się wyrok Sądu I instancji i heja! Wskazane jest, którą stronę reprezentujemy i określamy zakres zaskarżenia, zarzuty, wnioski, uzasadnienie. Uczulano nas na takie trio apelacyjne: zaskarżam-zarzucam-wnoszę. Jak sobie przypomnę, jakie dylematy miałam z zarzutami, to ciarki mnie przechodzą. Ludzie, jakie mnie filozofie do głowy przychodziły... I myślałam nad tym tak długo, że uzasadnienie pisałam w tempie ekspres w ostanie pół godziny egzaminu. Trzy godziny na egzaminy było. Na ten powyższy również. Egzamin był w połowie października.

Na obu powyższych można mieć ze sobą teksty aktów prawnych w wersji sterylnej. Bez notatek i zakreśleń. Podkreślam zero komentarzy, podręczników, monografii, opracowań. Ty, kartka i kodeks. Taaaaak, wiem, że normalnie w kancelarii piszecie obładowani dookoła komentarzami i orzecznictwem...

Prawo pracy i ubezpieczeń społecznych - to egzamin ustny. Pytania egzaminacyjne są znane od początku roku. Egzamin wygląda tak, że wchodzi się pojedynczo pod osąd trzyosobowej komisji. Po wejściu losuje się trzy pytania - dwa z prawa pracy, jedno z ubezpieczeń społecznych. Chwila na zastanowienie, a później w dowolnej kolejności odpowiadamy. Czasem się o coś dopytuje komisja. Po udzieleniu odpowiedzi wychodzi się na chwilę katorgi, po czym zapraszają do środka na ogłoszenie wyroku (mówią ocenę i u nas jeszcze był komentarz do niej). Tu, jak zapewne się domyślacie, nie można mieć żadnych pomocy naukowych. Egzamin był na początku listopada (po Wszystkich Świętych).

Jak się uczyłam?

Prawo cywilne materialne - kodeks, notatki z zajęć, "Metodyka sporządzania umów gospodarczych" Cempury (nie przeczytałam całego, wybiórczo).

Prawo cywilne procesowe - trochę kodeksu, notatki z zajęć, trochę z książki Pietrzykowskiego "Czynności procesowe zawodowego pełnomocnika", trochę z książki o apelacji Manowskiej.

Prawo pracy i ubezpieczeń społecznych - skrypt (cóż, jak się za późno zaczyna naukę...), notatki z zajęć, ustawy z zakresu ubezpieczeń społecznych, kodeks pracy.

Zasadniczo nie wiem, jak się można przygotować do pisania umowy i apelacji. Najlepiej to chyba je pisząc na co dzień. Osobiście na co dzień nie robiłam tego dużo. Z umowami mam raczej do czynienia w sferze opiniowania, choć czasem też je piszę. Zdecydowanie częściej jednak opiniuję. Apelacje też się zdarzają, ale nie mam ich w jakiejś ilości zatrważającej.

Ogólny wyraz artystyczny

Wiecie, jak zaczynałam aplikację, to spodziewałam się jakichś spektakularnych efektów i oddziaływań na moją osobę w związku z tym szkoleniem zawodowym. Szczerze powiedziawszy, to więcej doświadczenia i wiedzy daje mi praca niż aplikacja. Smutna to konstatacja. Na początku aplikacji wydawało mi się, że wszystko jest takie wartościowe. W miarę upływu czasu jednak zmieniłam zdanie. Na ćwiczeniach ze sporządzania projektów pism procesowych zazwyczaj chwalona byłam za te, które w dość sporej dawce sporządzam w swojej pracy. Gdybym w pracy nie miała do czynienia z umowami, dużo trudniej byłoby mi takową sporządzić na egzaminie. Co prawda podczas zajęć na aplikacji zdarzyły się przypadki, że uzupełniłam swoją wiedzę o jakieś nowe dla mnie i odkrywcze zagadnienia, ale nie zdarzało się to często. Suma sumarum brakuje mi wciąż praktycznego podejścia do szkolenia. Drodzy, po pół roku aplikacji można zastępować radcę przed sądem. Owszem zdarzyło mi się być kilkukrotnie w sądzie, ale już wiem, że to nie będzie miejsce dla mnie. Wynika to z wielu czynników, w tym pewnej mojej niechęci, jednakże stwierdzam, że po samych zajęciach na aplikacji nie jesteśmy do tego wystarczająco dobrze przygotowani. Ci, którzy chodzą często na pewno zdobędą stosowną ogładę, Ci, którzy rzadziej nie przełamią się przy pomocy samych zajęć na aplikacji.
Apliakcja radcowska
Czasem myślę sobie o moich 5 200 zł uciułanych z mojej wypłaty w ratach i zastanawiam się, czy rzeczywiście zachodzi konieczność bym jeszcze coś w okolicach tej sumy wydawała przez kolejne 2 lata. Dlaczego? W chwili obecnej wykonuję pracę, którą mógłby wykonywać zwykły magister prawa, a nawet i człowiek po administracji. Co więcej, sądzę, że takiej pracy jest dość sporo na rynku. Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby zainwestować w inne szkolenia, które być może pchnęłyby mnie bardziej do przodu. Nie wiem, Drodzy. Póki co zdałam egzaminy, a plan był taki, że aplikację rzucę, jak nie zdam. Zobaczymy więc, jak się los potoczy. Drugi rok będzie dla mnie trudniejszy, bo i kolokwiów więcej i materia, za którą średnio przepadam 😂.

Może jednak na zakończenia jakiś pozytyw w związku z aplikacją, bo zdaje się, że nieco marudzę😉. Przez ten rok dowiedziałam się wiele o sobie. O tym na co mnie stać. Udowodniłam sobie, że można w lepszy lub groszy sposób połączyć edukację z pracą. W międzyczasie prowadzić bloga i powiązane z nim social media. Od czasu do czasu wciąż śpiewać. Zacząć przygodę z aktywnością fizyczną. Suma sumarum wystąpić przed sądem, choć z niechęcią i poczuciem, że robi się z siebie wariata - w ostateczności jednak nie napawało mnie to takim stresem, jak myślałam, że będzie napełniać.

Uściski 😗

Fotografie: darmowy bank zdjęć jestrudo.pl

25 komentarzy:

  1. Dzień dobry, mam takie banalne pytanie - jak powinno się wypełniać Dziennik Zajęć aplikanta? Czy mam wpisywać CO robiłam danego dnia na praktykach/co omawiałam z patronem, czy tylko jego podpis że zalicza obecność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisywałam tylko daty i patron się podpisywał z pieczątka, by dodać powagi ;) ale polecam spytać w dziale aplikacji, bo ta odpowiedź dotyczy izby wrocławskiej :)

      Usuń
    2. O, a przy uczestnictwie w rozprawach trzeba napisać jaki sąd, wydział i sygnaturę akt dodatkowo

      Usuń
  2. Czytając ten wpis, mam wrażenie, jakby był o mnie. :D Dopiero zaczynam swoją przygodę z aplikacją, więc zobaczymy, co z tego wyniknie i jakie ja będę miała przemyślenia na koniec (oby zaliczonego) roku szkoleniowego. :P Pozdrawiam, Świeżak Aplikancki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twoich komentarzy wyziera optymizm, więc wszystko pewnie będzie dobrze ;) Powodzenia!

      Usuń
  3. A czy wniosek o wpis na listę aplikantów trzeba koniecznie składać w izbie, w której zdawało się egzamin wstępny? Jak wygląda sprawa z przeniesieniem do innej izby? Jest to rzadkością czy jednak zdarzały się takie przypadki w trakcie roku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy nie wiem, bo nigdy mnie te kwestie nie interesowały ;) Myślę, że wniosek składasz do izby, która Ci odpowiada; u mnie w grupie obecnie jest aplikant, który przeniósł się z innej izby, więc takie przypadki się zdarzają. Odsyłam do ustawy o radcach prawnych - rozdział o aplikacji radcowskiej i do Regulaminu odbywania aplikacji - znajdziesz na stronie internetowej każdej izby i zapewne na stronie KIRPu też. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. A można wiedzieć czy przeniósł się z izby sąsiedniej czy z jakiejś dalszej? (Tak wiem, że odległość izb nie gra w tym przypadku żadnej roli, ale pytam wyłącznie z ciekawości ;)). No i czy przeniósł się po zakończeniu I roku?

      Usuń
    3. Z odległej izby ;) Jest z nami od II roku, więc zdaje sie, że po zakończeniu I roku.

      Usuń
  4. Może źle szukam, ale za cholerę nie mogę znaleźć na stronie OIRP Wrocław informacji o terminie ślubowania na aplikanta radcowskiego, a wydaje mi się, że takie ogłoszenie wcześniej wisiało... Czy aplikant jest zawiadamiany o dokładnym terminie ślubowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej nie ta strona ;) I raczej nie pomogę, bo my ślubowanie mieliśmy po prostu na jednych z pierwszych zajęć. Przyszedł dziekan i ślubowaliśmy :)

      Usuń
    2. Ale nie było żadnego oficjalnego pisma z OIRP, że 1. zajęcia odbędą się tego konkretnego dnia itp...?
      Wiem, że nie ta strona ;)

      Usuń
    3. Była informacja na stronie OIRP, jakoś w grudniu chyba, o podziale na grupy,pierwszym dniu zajęć, planie i datach ślubowania poszczególnych grup. Nie ma się czym martwić, wszystko się pojawi, doświadczenie wskazuje, że informacja pojawi się póżniej niż prędzej,ale mniemam, że powinna przed świętami.

      Usuń
  5. A czy zajęcia i praktyki są w tygodniu poniedziałek i np. wtorek? Czy jak to wygląda. Niby zajęte 2 dni w tygodniu, ale myślę, że to istotne jakie dni są zajęte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dni zajęć są stałe, dla każdej grupy na każdym roku określane przez Izbę. Dni praktyk są ustalane z sędziami. U nas w każdym tygodniu praktyki były w innym dniu - to zależy jak sędzia/prokurator może. Dlatego nie udzielę odpowiedzi jak i kiedy dokładnie.

      Usuń
    2. A czy tym dniem zajęć nie były poniedziałki? Nie wiem czy mi się przywidziało coś czy było tak naprawdę, ale na OIRP nie wisi żadna informacja odnośnie 2019 roku dla I-roczniaków, a wydaje mi się, że jakiś czas temu widniała...Naprawdę!

      Usuń
    3. Te dni są różne. Sa co najmniej 3 grupy zajęciowe na roku. Zajęcia mogą być w dniach poniedziałek-piątek. Na pierwszym roku miałam zajęcia we wtorki, na drugim w czwartki, koleżanki z innej grupy w inne dni. Być może była taka informacja i dotyczyła 1 roku z rocznika 2018. Teraz nie ma zajęć, więc znikło. 3 rok też jeszcze nie ma planu. Spokojnie. Jeśli nie pojawi się przed świętami to pewnie będzie po świętach 27.12-29.12 na stronie.

      Usuń
  6. Ale chodzi o różne dni różnych grup czy jedna grupa w trakcie roku ma zajęcia w ten sam dzień? Właśnie pojawiła się informacja na OIRP, jednak ciekawi mnie jak taka ewentualna zamiana grupy wygląda? Czy muszę mieć "zmiennika" by móc przejść do innej grupy i się z nim wcześniej umówić czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie roku dana grupa zawsze ma zajęcia w ten sam dzień. Z tego co wiem nie trzeba mieć zamiennika, po prostu musi być miejsce w innej grupie. Nie chcę wchodzić w kompetencje Izby, nie jestem jej rzecznikiem. Jestem aplikantem, dzielę się tym, co mnie spotkało, ale w kwestiach organizacyjnych odsyłam do Izby, do działu aplikacji, później do starosty, tylko tam są rzetelne informacje z pierwszej ręki. Nie zawsze musi być tak jak było u mnie, więc nie rozwieję pytań o organizację, bo zwyczajnie jako aplikant też takie miewam i rozwiązań szukam w obrębie Izby ;)

      Usuń
    2. To w takim razie korzystając z Twoje doświadczenia i uprzejmości chciałbym dopytać czy istnieje jakiś dopuszczalny limit nieobecności na zajęciach? Czy jednak wymagana jest 100% frekwencja? Druga sprawa to czy na praktykach obowiązują ścisłe ramy pracy sądów, tj. od bodajże 7:30 do 15:30 czy można się urywać wcześniej?
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Hej, właśnie trafiłem na Twojego bloga i jestem ciekaw czy wykładowcy/ćwiczeniowcy podają jakąś sugerowaną literaturę przedmiotową, na pierwszych zajęciach, tak jak było na studiach? Czy są jakieś pozycję, które warto przeczytać przed aplikacją lub na jej początku żeby nie było siary na zajęciach i nie uchodzić za aplikanta z przypadku? ;)
    Z poważaniem
    przyszły aplikant.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie podawali. Czasem sygnatury orzeczeń, których znajomości życzyli sobie od nas. Jesteś dorosły - musisz umieć sam wyszukiwać pozycje ;) Gwarantuję Ci, że żadnej siary nie będzie. U nas w większości przypadków zajęcia wyglądają jak wykłady. Jeśli bardzo chcesz coś czytać - czytaj co Ci w duszy gra. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dorosły, ale czasami o tym zapominam ;). Pytanie oczywiście nie wynikało stąd, że czuję się bezradny i jak nie otrzymam wskazówek co do literatury to będę niczym dziecko we mgle, tylko raczej nie chciałbym wcześniej nabywać jakichś książek, by później otrzymać inne "wytyczne", bo to jednak drogie rzeczy są ;), nawet te sprzed roku czy dwóch. Mam na celowniku chociażby Cempurę i jej umowy gospodarcze. A z tą siarą to bardziej kwestia, że jestem jednak typem, który w trakcie robienia czegoś staje się coraz lepszy, a zdaję sobie sprawę, nauczony doświadczeniem ze studiów, że będą osoby, które zaczną chwytać w lot od pierwszych zajęć ;)

      Usuń
    3. Cempura moim zdaniem jest okej, choć niektórzy narzekają, ale mi przydała się nawet w pracy ;) Trudno mi cokolwiek doradzić, bo ja uczę się przede wszystkim z kodeksów, notatek, jakichś "skrótów". Wybiórczo z komentarzy, czy podręczników. Może dziwnie zabrzmiałam w poprzedniej odpowiedzi, ale ja mam specyficzne podejście do aplikacji, ponieważ uważam, że to strata czasu, tam nie dzieje się nic odkrywczego, praktycznie wszystkiego nauczyłam się w pracy ;) Stąd obce są mi "spiny", że czegoś nie pojmę w lot ;)

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).