poniedziałek, 6 listopada 2017

Romantyczna idealizująca melancholiczka w prawdziwym życiu

Wieża melancholiiNie dość, że nieśmiała, to jeszcze romantyczka. Idealizująca świat i patrząca na niego z melancholią. Nieodłącznie towarzyszy jej poczucie przemijania i uciekającego czasu. Zachwycająca się kamieniami i zachodem słońca nad morzem, zapachem lasu, panoramą rozpościerającą się chociażby z pobliskiej Góry Ślęży (dla niektórych górki), wschodem słońca, gdy wychodzi z domu na zajęcia, do pracy, spadającymi płatkami śniegu, kroplami deszczu ścigającymi się donikąd i po nic po gładkiej tafli szkła szyb. Dumająca nad cudem życia, radująca się ze spotkania z dziećmi. Wzruszająca się na koncertach siostry w szkole muzycznej i podczas coniedzielnej gry na organach siostry nieco starszej, na płytkich filmach o miłości i kasetach z nagrań Pierwszej Komunii Świętej. Czy można z tym żyć? Jeśli tak, w jaki sposób?


Romantyczna idealistka

Nie jest tajemnicą, że jestem romantyczką. Zachwycam się światem. Kwiatkiem rosnącym na wysypisku śmieci, ba, nawet samym wysypiskiem... 😀 Kiedy muszę się uczyć, kiedy jestem w pracy, czuję się jak ptak w klatce, pies na łańcuchu, rybka w akwarium.

Wiecie, po dziś dzień pamiętam jak nauka do wszystkich kolokwiów i egzaminów kumulowała się w okresie, gdy wszystko kwitło wokół. Jak rozmawiałam z koleżanką, że takie to nasze życie, że kwitnące maki możemy podziwiać przez szybę autobusu na trasie Oleśnica-Wrocław i z powrotem.

Niepoprawna romantyczkaKiedy jestem na wakacjach, spacerze, rowerze chciałabym jak najdłużej podziwiać to co widzę, zatrzymać te obrazy, te chwile, zgromadzić je do szkatułki i mieć. Nie spieszyć się. Dużo chwil usiłuję nieudolnie zamknąć w zdjęciu. W pamięci. W sercu. Wszystko jest ważne. Wzrok, smak, zapach, dotyk. Każda pora roku, każda sytuacja, każdy znajomy, rodzina, miejsce, w którym byłam ma zapach. Zapach, który zapamiętuję i później, gdy wydaje mi się, że coś zapachniało jak to miejsce, w którym byłam, jak ten człowiek, którego spotkałam,otwierają się czeluście mej pamięci i obrazy w niej zapisane. Jestem jak taki rejestrator świata. Chcę wszystko zapamiętać. Czasem nie wiem, czy coś się wydarzyło, czy tylko mi się śniło, czy może wydawało, bo tak naprawdę mogę zapamiętać dużo, ale nie wszystko. Mój pokój też ma swój specyficzny zapach, kiedy nadchodzi czas nauki... Zapach niezliczonej ilości kserówek i kodeksów 😁.

Skupiając się na chwilach i ich pięknie, idealizuję świat, ludzi. Wszystko wydaje mi się dobre, czyste, nieskazitelne. A może rzeczywiście takie jest? Drzemie we mnie przekonanie, że świat jest dobry. Ludzie są dobrzy. Bardziej dobrzy niż źli. We wszystkim upatruję głębszego sensu. Staję przed ogromem machiny, której jestem częścią, ale której nie rozumiem, a którą chciałabym objąć całą sobą, całą posiadaną percepcją. Chciałabym kochać wszystko i wszystkich. Nie złościć się. Cieszyć się tym, co mamy, czego jesteśmy częścią. Po prostu. Bez obudowywania całego życia w filozofie, abstrakcje prawa, norm i podziałów międzyludzkich. Przecież jesteśmy tacy sami... Budzi się we mnie chęć odmiany świata...

Melancholia

W zachwycaniu się nad cudem stworzenia towarzyszy mi nieodłącznie poczucie przemijania. Pory roku zmieniają się w oka mgnieniu. Zmieniam się ja, moja rodzina, znajomi, miejsca, w których przebywam. Nagle znajduję się w zupełnie innym świecie. Wszystko się toczy wokół, a ja obserwuję.

Morze Bałtyckie, wakacje nad morzemŚwięta (wszystkie) to dla mnie kumulacja romantyzmu i melancholii. Wszystkie radosne, każde na końcu pozostawia we mnie uczucie mijającego czasu.

Co roku w Boże Narodzenie, przypominają mi się słowa mojego dziadka wypowiedziane na pół roku przed śmiercią. Mój dziadek lubił kolędę "Wśród nocnej ciszy". Kiedy przyszliśmy w wieczór wigilijny podzielić się opłatkiem,  oczywiście odśpiewane została ta kolęda, a po niej padły słowa, żeby nie było to ostatnie wspólne śpiewanie. Okazało się, że było. I zawsze nachodzi mnie taka myśl, że nigdy nie wiemy, czy dane będzie nam coś powtórzyć. W tym miejscu moje koło romantyzmu i melancholii zamyka się. Gdy nie wiem, czy będę mogła coś powtórzyć, chcę być jak rejestrator z nieograniczoną pamięcią.

Jak żyć?

Zdaje się, że przy takich cechach charakteru, wpada się wyłącznie w poczucie beznadziejności. Czasem się wpada, ale jest z tym tak, jak opisują to słowa piosenki zespołu Myslovitz:

Wszystko drży i przeszkadza mi śmiech
Lepiej odejdź już stąd, zostaw mnie
Nic to nic, przecież wiesz przejdzie mi
Tylko deszcz zmyje śnieg z brudnych szyb 

Motyle, kwiaty polskie, kalendarz kwiaty polskie
Życie się toczy, melancholia przychodzi i odchodzi. Jestem wdzięczna za to, że jestem jaka jestem. Tak, pomimo tego, że wpadam w stany romantycznej melancholii. Dzięki tym przypadłościom żyję świadomie, nie ma we mnie poczucie niezniszczalności, rzadko jest mnie coś w stanie rozczarować. Wierzę w dobroć ludzi, ale wiem też, że ludzie nie zawsze chcą być dobrzy. Dzięki romantycznej duszy jestem dobrym obserwatorem, dzięki melancholii świetnym analizatorem. Poza tym lekko zagubionym, szukającym mimo dawno ukończonych osiemnastu lat właściwej ścieżki życia, nieśmiałym, póki co, aplikantem. Wrażliwą duszą z taranem na zewnątrz. Bo trzeba radzić sobie ze światem, który odbiega od ideału, w który się wierzy.
Uściski 😗

Fotografowała: autorka.

Cytat pochodzi z piosenki zespołu Myslovitz "Wieża melancholii".

2 komentarze:

  1. Przepięknie piszesz, aż szkoda kończyć czytać woje przemyślenia i doświadczenia, wiele mądrości można stąd wynieść :)

    OdpowiedzUsuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).