niedziela, 17 września 2017

Jak się nie uczyć? Studium przypadku

Tipy i wskazówki w efektywnej nauce6 lat szkoły podstawowej (plus tzw. zerówka), 3 lata gimnazjum, 3 lata liceum, 5 lat studiów, w trakcie aplikacji. Po tej mordędze, życiu w murach szkół, w których niby się uczysz, ale naprawdę uczysz się w domu, nadszedł czas, by odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: jak się nie uczyć? Właśnie, jak? Wiecie co, nie wiem, ale wiem jakie błędy ja popełniałam i wciąż popełniam, może dla niektórych będzie to wskazówką, która coś ułatwi w procesie nauki?
Dlaczego studium przypadku? Bo będziemy studiować przypadki błędów Żanetty 😉.


Podstawówka, gimn(b)azjum, liceum

Pierwsze pytanie, czy ktoś się uczył w podstawówce? 😉😉😉 Dobra, to taki sucharek. Szczerze powiedziawszy średnio pamiętam te czasy, ale pamiętam kilka faktów, które były błędami w mojej nauce (nie wnikam czyje to były błędy, choć, proszę nie osądzać moich rodziców, oni robili, co mogli, by moja mała, pusta główka chciała się uczyć 😀). Cóż takiego złego robiła kliku i kilkunastolatka?

1. Nie uczyła się w ogóle. Nie czytała. Nie słuchała jak czytają jej inni. Bo i po co? Przecież ona wszystko wie. Serio, nie pamiętam, bym uczyła się w klasach 1-3 czegokolwiek (poza katechizmem i grzechami na pamięć przed pierwszą spowiedzią, to akurat pamiętam aż nadto za dobrze do dziś 😂😇).

2. Odrabiałam lekcje i uczyłam się przy WŁĄCZONYM TELEWIZORZE! 😱😱😱. Serio. Nie żartuję. W salonie. Przy ławie kawowej. Dwa działania z matematyki, piętnaście minut telewizji. Gdzie byli rodzice? Nie jestem jedynaczką i jestem najstarsza 😎😎😎. By uściślić, proceder ten wykonywałam w klasach 4-6. Pomimo zgarnięcia całej puli punktów z egzaminu szóstoklasisty, odradzam jednak ten sposób nauki, nie tędy droga, ale o tym dlaczego, opowiem na końcu 😉.

3. Gimnazjum. Odrabianie lekcji i nauka? Aaa pewnie, ale najpierw obejrzę trzy brazylijskie (czy kolumbijskie?) telenowele. A czemu by nie? Zasłużyłam po całym dniu w tym wariatkowie 😵. Taak, a po telenowelach, żeby nie było zbyt ciężko, najpierw popodkreślam sobie na kolorowo tematy i ogólnie pokoloruję w tych zeszytach wszystko, co tylko się da. Zeszła godzina. Albo i więcej. Tak mi się nie chce, ale muszę, więc się uczę, gdy spać iść powinnam. O, a tego tutaj, to się nie douczę, jakoś to będzie. Albo poczytam rano w autobusie (będąc niedospana 😫).
Nauka w liceum, studiowanie
4. Och, liceum. Tak. Tu początek swój ma akcja ODKŁADANIE NA PÓŹNIEJ. Standardowo, piątek nie robię, popłaczę w niedzielę wieczorem, że nie zrobiłam w piątek.

5. Kolejna akcja, to NIEPLANOWANE PRZERWY, czy też NAUKA PRZERYWANA. Na czym to polegało? Uczyłam się, uczyłam i nie planowałam przerwy, dodam nie czas był na przerwę, ale przychodziła do mnie jakaś dobra dusza, w dowolnym momencie mojego przyswajania materiału i angażowała mnie w inną czynność, która czasem swego trwania znacząco przewyższała czas, który poświęciłabym na to, by dobrnąć do końca nauki. Znaczy się, gdyby nie te przerwy, nie musiałabym ślęczeć po nocach, co ustawicznie robiłam, na dodatek w łóżku! To też jest błąd, nie uczmy się w łóżku. Dlaczego zapytacie? Cóż, jak lubicie liczyć owce w nieskończoność, okay, ponoć wolnym człowiek został uczynionym 😉.

6. Kolejny błąd, który popełniałam i ja, a na który uwagę zwróciła mi dobra dusza, czyli Asia - autorka bloga Prawo mamy (klik i jesteś u Asi 😊) - uczenie się poprzez robienie notatek, które kończy się przepisywaniem podręczników. Ja błąd ten popełniałam w liceum przygotowując się do sprawdzianów z historii - regularnie przepisywałam swym ukochanym wtedy piórem podręcznik na luźno latające kartki. Nooo, mistrzostwo, naprawdę 😁. Jak zwróciła uwagę Asia, taki sposób nauki na studiach, w szczególności prawniczych, prowadzi do zjawiska przepisywania ważnych ksiąg niczym średniowieczny mnich. Tyle tylko, że w średniowieczu, to miało sens, ale nauka w ten sposób? Cóż, nikomu nie zabronimy, ale odradzamy, to nie jest najefektywniejsza metoda. To metoda, moim skromnym zdaniem, prowadząca do marnotrawstwa czasu, w którym moglibyśmy nauczyć się czegoś więcej.

Studia i aplikacja

Ten etap edukacji jest niczym innym, jak powtarzaniem błędów młodości. Nawyk odkładania prowadzi do tego, że nie uczysz się przez pół roku, czyli do najbliższej sesji, przed sesją uczysz się wszystkiego naraz, jest tego dużo, odpuszczasz niektóre kwestie, masz mętlik w głowie, nie jesteś w stanie rozplanować skutecznie nauki. Żyjesz w stresie i odizolowaniu od innych, bo ciągle w głowie masz: "nie zdążę".

Jeśli odkładanie na później połączymy z nawykiem robienia notatek i kolorowaniem wszystkiego, co się da, to na studiach życzmy sobie powodzenia. Nie wiem, czy czujecie, co to oznacza. Uogólniając, dla tych którzy nie czują, macie masę pracy i mało czasu. Stresujecie się.

Do tego dodać spontaniczne i niczym nieuzasadnione przerwy w nauce - znów wymyka nam się czas. Teraz jest fajnie, jest przerwa, ale za chwilę fajnie nie będzie. Za chwilę będzie płacz nad kodeksem, czy inną pomocą naukową. Nie wspominając o tym, że tracisz wątek 😉.

Uczysz się zawsze w innym miejscu albo w łóżku? Gwarancja tego, że Twój mózg lekko zboczy i w łóżku spać chcieć nie będzie, a i nie bardzo będzie wiedział, czy teraz jest czas nauki, jeśli za każdym razem robisz to gdzie indziej. To nie sprzyja przyswajaniu informacji. Dezorganizuje.

Wnioski

Teraz posypie się grad oskarżeń, że przecież autorka bloga się tak uczyła, a coś tam w życiu osiągnęła, maksy na egzaminach, wyższe wykształcenie, aplikacja, kolekcja czerwonych pasków. Owszem, nie ucieknę od tego. Tak było. Jest jednak coś, z czym przez te wszystkie moje lata się borykam i co powoduje we mnie pewną niepewność. POCZUCIE NIEDOUCZENIA I NIEUPORZĄDKOWANIA INFORMACJI. Czuję się jak wyjęta z chaosu - telewizji mieszającej się z wiadomościami z historii, poczuciem, że nieustannie coś mnie goni, mętlik w głowie. Miewałam problemy ze snem. Byłam zestresowana i odczułam tego reperkusje, których nikomu nie życzę. Stąd utwierdziło się we mnie przekonanie, że tak się uczyć nie powinno.
Co warto studiować, rady i wskazówki
Najważniejsze, ale i najtrudniejsze w nauce, efektywnej nauce jest zachowywanie kilku podstawowych zasad:
1. stałe miejsce nauki, dobrze oświetlone, przy którym będzie nam wygodnie,
2. planowanie, pojmowane jako sumienność; ale jeśli wiemy, że mamy mało czasu - też planujmy! nie uczmy się w chaosie myśli; dobry plan to podstawa w każdej sytuacji,
3.osobiście zalecałabym unikanie telewizji i innych mediów, bo to prowadzi do rozpraszania uwagi, rozleniwiania się i obsuwy w czasie (mówi to autorytet wrzucający w trakcie nauki zdjęcia kodeksów na insta 😂),
4. robienie tylko zaplanowanych przerw, po przyswojeniu zaplanowanych partii materiału.

Może jest i więcej rad, specjaliści pewnie mają ich tysiące i każdą lepszą niż moje. To jest całkiem możliwe. Tutaj opowiedziałam tylko o tym, co wg mnie jest błędem w procesie nauki i co mnie w ostatecznym rozrachunku nie pomogło, a zaszkodziło. Można się z tym zgadzać lub nie. Autorka, co napisać chciała, napisała 😉.

Dla wszystkich uczących się - POWODZENIA! 🙋

Uściski 😗

Fotografowała: autorka

6 komentarzy:

  1. Jakbym czytała o sobie- popełniam każdy z wymienionych tutaj błędów włącznie z miłością do Natalii Oreiro ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. 💟💜💙💚💛
    To ja mam jeszcze od siebie (super "zorganizowanej" dziewczyny), coby nie tworzyc wielkich list to do w okresach wzmożonej nauki. I ja wiem, że trzeba posprzątać i zrobić pranie i iść na zakupy i do szewca i skrócić tę sukienkę, która leży w szafie od pół roku... a do tego to wszystko to prokrastynacja ot taka super przyczajona, bo przecież to wszystko trzeba zrobić! ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, słynne 'jeszcze tylko posprzątam pustynię i zaczynam się uczyć' ;) Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Halo, czy ja czytam o sobie? :D do tej pory nie wiem jak mogłam się uczyc przy włączonym telewizorze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak, że jak czytasz w Google o jakiejś chorobie, to od razu ją u siebie diagnozujesz :D Nie powiem, miło się dowiedzieć, że nie jest się jedynym cudakiem na świecie ;) Pozdrawiam :)

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).