wtorek, 29 sierpnia 2017

Jak zostałam aplikantem? Przygotowania do egzaminu

Egzamin wstępny na aplikację radcowskąNa miesiąc przed tegorocznym egzaminem wstępnym na aplikację radcowską, podejmuję nieco zapomniany już przeze mnie temat przygotowań do egzaminu wstępnego. Muszę przyznać, że człowiek szybko zapomina o bólu i cierpieniach, jeśli przynoszą nam one sukces 😉. Jak nie przynoszą, to też się zapomina, ale w sercu pozostaje żal... 😥 Kończąc filozoficzne rozważania, stojąc u progu przygotowań do egzaminów na I roku aplikacji (😏) i nie chcąc ich pochopnie zaczynać - czas na zeszłoroczne wspomnienia 😉.


Nie idę na aplikację

Nie. Dlaczego? Nie. Dlaczego? Nie. Dlaczego?

Kwestię "nie" i "bo nie" wypowiadałam co najmniej przez cały piąty rok studiów i jeszcze z trzy-cztery tygodnie po obronie, czyli do ok. połowy lipca. Tak, tak, Drodzy, decyzja o przystąpieniu do egzaminu zapadła w lipcu. Ci, którzy uczą się od kwietnia, łapią się teraz za głowy 😀.

Miałam nie iść, poszłam. Jak to się stało?

Drodzy, mówię Wam, to była jakaś masakra. Gdzie nie postawiłam swej stopy, tam zawsze miejsce miał dialog:

- Co dalej? Idziesz na aplikację?
- Nie.
- Dlaczego?
- ...

Nie napiszę, jaką odpowiedź w duchu miałam, ktoś jeszcze szoku by doznał, że Żanetta - anioł w ludzkim wcieleniu tak myśli 😂😂😂.

Nie wspominając o presji ze strony rodziny... 🙉🙉🙉

Cóż, Drodzy, dlaczego zmieniłam to wypowiadane w duchu zdanie? Bo jako anioł w ludzkim wcieleniu cenię sobie święty spokój. I choć to niepojęte, dla świętego spokoju, trwoniąc majątek najbliższych, przybyłam, zobaczyłam, złapałam się za głowę i... zdałam 😇😇😇

Szaleństwo - czas i materia - przygotowania

Tak, naukę rozpoczęłam w lipcu - czasu mało - egzamin 24.09.2016. W co ręce włożyć? Jak to ogarnąć? Czy da się to ogarnąć? 54 ustawy, 1500 stron zbioru przepisów w drobnym maczku (czcionka 8 zdaje się) - w ok. 70 dni. Szaleństwo ("crazy, crazy, crazy is my life!" 😵).

Cóż, okazało się, że w tym szaleństwie jest metoda. Uwaga, dywagacja - moje życie jest szalenie nudne, ale zdarzają mi się raz na jakiś czas właśnie takie szaleńcze wyścigi z czasem i materią, szalone decyzje, szalone pomysły, nieprzemyślane słowa i działania, i zawsze spada mi się całkiem miękko (choć to też dyskusyjne, ale raczej wszystko kończy się powrotem do nudy, czyli ogólnie ujmując, to jest happy end 😁).

Powracając do odpowiedzi na pytanie, czy da się to wszystko ogarnąć w tym czasie.

Spodziewacie się odpowiedzi tak, bo dostałam się na aplikację. Moja odpowiedź brzmi jednak: NIE. Nie da się. Drodzy, nie przeczytałam w ogóle ok. 10 ustaw, a resztę przeczytałam byle jak, byle szybko, byle mieć poczucie, że coś powtórzyłam. Nie miałam, o zgrozo, czasu na podkreślanie bardziej intrygujących kawałków ustaw, nie miałam czasu na powtórki. Nie przeczytałam całego KPC, darowałam sobie egzekucję, nie przeczytałam traktatów europejskich, gospodarka nieruchomościami - co to właściwie jest? Mogłabym jeszcze trochę tak wyliczać.

Aplikacja radcowskaMogę sobie zadać pytanie, czy to w ogóle była nauka, czy wyścig z czasem, a szukając odpowiedzi, będę skłaniała się do twierdzenia nr 2.

Możecie zadać sobie więc w tym miejscu pytanie, jakim cudem zdałam ten egzamin. Skoro to cud, to nie ma odpowiedzi, cudów nie da się wytłumaczyć racjonalnie przy pomocy nauki i życiowego doświadczenia 😆.

Serio pisząc, mam pewną koncepcję. Drodzy, egzamin wstępny to 150 pytań testowych. Wykupiłam sobie dostęp do bardzo popularnego portalu, w którym znajdują się testy przygotowujące do egzaminów wstępnych. Pykałam w te testy jak w dzieciństwie w Mario (ostatnio koleżanka przypomniała mi o cudownym klimacie tej gry 😉). Non stop, w każdej wolnej chwili, testy, testy, testy.

Zapytacie mnie, czy pytania z tych testów się powtórzyły. Coś się tam powtórzyło, ale był to nieznaczący odsetek, przynajmniej wg mnie. Jednakże, subiektywnie czuję, że gdyby nie te testy, to nie zdałabym. Dlaczego? Dlatego, że system rozwiązywania tych testów na tymże portalu jest całkiem nieźle skonstruowany i pozwala na utrwalenie posiadanej już wiedzy. Ponadto, dzięki tym testom okazuje się, że nie wszystko, czego nauczyłeś się na studiach, zostało zapomniane. W związku z tym, że testy rozwiązywałam szybciej niż czytałam poszczególne ustawy, czyt. często rozwiązywałam je przed przeczytaniem ustawy, znaczy się niejako po omacku, później podczas czytania przepisów wyłapywałam te, których dotyczyły pytania testowe i siłą rzeczy pamiętałam te kwestie.

Dzień przed egzaminem rozwiązywałam testy nie z poszczególnych działów, ale te z tych próbnych egzaminów portalu i egzaminów z lat wcześniejszych. W tempie ekspres. Raz zdawałam, raz nie, ale faktem jest, że mój wynik z egzaminu uplasował się na poziomie, który najczęściej uzyskiwałam przy rozwiązywaniu tychże testów.

Egzamin

Egzamin wstępny na aplikację radcowskąRankiem 24.09.2017 r. obudziłam się jako pierwszodniowa 24 latka wyprana z uczuć, wdziałam w galową sukienkę, nie malowałam, siostra uczesała mnie na popołudniowy ślub koleżanki i pojechałam w miejsce egzaminu, nazwane przeze mnie końcem świata 😉

Pomijając kwestie oczekiwania, o wyznaczonej godzinie zasiadłam na wylosowanym miejscu, ubazgrałam kopertę z moim kodem różową szminką (usta zawsze mam umazane jakimś mazidłem) i wreszcie dostałam swój zestaw pytań i kartę odpowiedzi. Zero stresu, tępy wzrok, niekończące się pytania z prawa karnego na dobry początek 🙀. I tak szło. Powiem Wam, że w pewnym momencie, to już mnie nudzić zaczął ten egzamin. Nie, żebym znała tak dobrze wszystkie odpowiedzi, tylko przewracałam te kartki, a one się nie kończyły. Jak dotarłam do moich ulubionych kwestii z postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego, to już mi się rozwiązywać nie chciało. Wariatka, pomyślicie. Być może. Jednakże bliższa jestem koncepcji, że pierwszy raz od momentu, w którym rozpoczęłam wyścig z czasem, z czasem tym się nie ścigałam i zeszło ze mnie ciśnienie😉. Zdążyłam śmiało, choć nad niektórymi pytaniami musiałam się pochylać nieco dłużej.

Po egzaminie wyszłam załamana, ale cóż, co się stało, to się nie odstanie i... pognałam na ślub (jeszcze się w moim ulubionym tempie - ekspres - musiałam pomalować) 😎.

Wnioski

Czy z powyższego wariactwa można wyciągnąć jakieś wnioski? Taaak, bardzo poetyczne i romantyczne. Nawet, gdy wydaje Ci się, że jest źle, nie poddawaj się, bo zawsze jest szansa na filmowy happy end, kiss in the rain, czy zostanie aplikantem 😂. Nawet, jeśli zewsząd słyszysz, że coś się nie uda, że to utopia, albo, gdy wmawiasz to sobie sam, to mimo tego próbuj - szansa na to, że zyskasz jest taka sama jak na to, że stracisz. W tym przypadku jedynie ok 1000 zł, ale nie zarzucisz sobie, że nie podjąłeś wyzwania.

Uściski 😙

Zdjęcia: autorka

7 komentarzy:

  1. Witam. Wpis merytoryczny ale również humorystyczny :-). Opisała Pani przebieg egzaminu wstępnego a jak było z szukaniem patrona ? Krążą mity ze bez znajomości ciężko początkującym osobom zacząć. Jakie ma Pani zdanie na ten temat ? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku nie było problemu, ponieważ zaraz po studiach rozpoczęłam pracę w kancelarii radcy prawnego i szef mógł zostać moim patronem. Początkującym zawsze trudno się zaczyna, ale mit o znajomościach przy szukaniu patrona to mit. Oczywiście zdecydowanie bardziej komfortowo jest, gdy zna się kogoś, kto mógłby zostać naszym patronem, ale jeśli nie posiadamy takich znajomości patrona wyznacza nam Izba, przy której odbywa się aplikację. U nas wyglądało to tak,że jakoś zaraz po rozpoczęciu aplikacji osoby, które nie znalazły patrona miały zgłosić się do stosownej osoby w Izbie i później otrzymywały informację o tym, kto został im wyznaczony wraz z danymi kontaktowymi do tej osoby. Było kilka takich osób, które skorzystały z tej opcji. Ponadto w moim odczuciu, Izba (przynajmniej we Wrocławiu) jest bardzo pro aplikancka, naprawdę podejście do aplikanta jest na dobrym poziomie, zawsze można uzyskać wyczerpujące informacje. Na samym początku i w miarę upływu czasu wszystko jest nam wyjaśniane, a gdy nadal mamy wątpliwości, możemy kierować nasze pytania do odpowiednich osób, w tym do opiekuna całej grupy aplikanckiej. Rzeczywiście początkowo wszystko wydaje się nieco skomplikowane, ale proces wdrożenia w życie aplikanckie, przynajmniej u mnie, był zasadniczo bezbolesny :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ślicznie dziękuję za odpowiedź :). Za chwilę zaczynam 5 rok i myślę o aplikacji.
    Dziękuję ze podzieliła się Pani zdaniem jak to wygląda w praktyce. Ja prawdopodobnie w Lublinie będę odbywać aplikację, dlatego też byłam ciekawa jak to Pani zdaniem wygląda z szukaniem patrona.
    Pani we Wrocławiu ale po tej dobrej opinii o wrocławskiej izbie mam nadzieje ze w Lublinie jest analogicznie :).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ucząc się od lipca przez cały ten czas pracowałaś? Będę wdzięczna za odpowiedz bo mam dylemat organizacyjny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pracowałam. Tydzień przed egzaminem wzięłam wolne (poniedziałek-piątek), ale szczerze powiedziawszy zajmowałam się wtedy wszystkim tylko nie nauką, tzn. poświęcałam nauce tyle samo czasu, jak w dni, w które pracowałam ;)

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).