niedziela, 2 lipca 2017

Młody prawnik i praca

Praktyka prawnika
Wielokrotnie wspominałam o tym, że przez cały okres studiów, nie byłam przekonana co do dokonanego wyboru oraz że dokładnie rok temu, po emocjonującej obronie, myślałam, że był to mój ostatni raz z prawem 😏. Przemyślałam się, Drodzy, przemyślałam... 😁 Jak to się jednak stało, że planowany koniec stał się początkiem? Czy można polubić prawo?



To już jest koniec. Definitywnie.

15 czerwca ubiegłego roku dzielnym krokiem podążałam na swoją obronę. Byłam wtedy święcie i zawzięcie przekonana, że w tym dniu powiem sobie z prawem "żegnaj!". Co do zasady powiedziałam, mówić to sobie można... 😂

No dobra, nie tylko powiedziałam. Większość swoich życiorysów wysłałam do firm, których głównym przedmiotem działalności prawo nie było. Taka byłam zawzięta, a co się będę ograniczać! Wiecie co się jednak okazało? Cóż, prawo, w sensie wykształcenie prawnicze, zaczęło mi ciążyć. Nie będę się tutaj nad tym dłużej rozwodzić, ale dzięki tym zdarzeniom zaczęłam myśleć, że skoro już skończyłam te studia, to najpierw spróbuję poszukać czegoś w tymże znamienitym zawodzie, a jak się nie uda, dopiero będę się realizować pod mostem 😀.

Spokojnie, jeszcze pod most nie dotarłam, praca spadła mi jak grom z jasnego nieba i pozostałam wierna prawu 😇. Okoliczności tych cudownych zdarzeń nie przytoczę, bo jak to cuda, winny być owiane tajemnicą 😎.

Praca dla prawnikaTak czy siak trafiłam do kancelarii radców prawnych. Radocha i strach i... "Dlaczego nie chce Pani iść na aplikację?". Myślałam wtedy, święci moi trzymajcie i... poszłam na egzamin, z bólem serca pozbywając się jeszcze nie swojego tysiaka (jak dokonywałam wpłaty, patrzyłam na te pieniądze i myślałam: "o matko, ile ja bym sobie za to jedzenia i kosmetyków kupiła 😍"). Jak wiecie, najlepszy żart jest taki, że ten egzamin zdałam i jestem aplikantem i średnio co kwartał dokonując przelewu na ten mój szczytny, edukacyjny cel, z rozrzewnieniem myślę o tym, ile szczęścia daje mi jedzenie 😜.

Najtrudniejsze początki

Dokładnie rok temu rozpoczęłam pracę. Lipiec, upały, świeżutki magister prosto z produkcji i nieznany świat. Świat praktykowania prawa. Byłam tak "zdygana" 😱, że okres lipiec-październik ubiegłego roku pamiętam jak przez mgłę.

Rzucona na głęboką, praktyczną wodę prawną, w międzyczasie podejmująca decyzję o aplikacji i ucząca się do egzaminu, postawiłam swoje pierwsze kroki. I dziś jestem z tego bardzo zadowolona.

Na studiach, z całego swego serca nienawidziłam czegoś, o czym już kiedyś wspominałam. Mówiono nam, że mamy mieć głowy w kodeksach, a nie kodeks w głowach, a wymagano czegoś zupełnie odwrotnego. Praca natomiast udowodniła mi, że warto mieć coś w głowie, ale jeszcze lepiej jest to sprawdzić w kodeksie 😉. Studia pokazały mi, że coś istnieje, praca jak istnieje i jak z samego istnienia wycisnąć działanie.

Prawo poznaję dopiero tak naprawdę teraz, gdy widzę je w życiu, a nie w kodeksach, książkach i przydługawych i przynudnawych rozważaniach. Nie chodzi mi o to, że nie cenię wybitnych głów różnych dziedzin prawa, cenię, ale z całym szacunkiem muszę stwierdzić, że od samego czytania nie nauczyłabym się stosować prawa. Jeśli ktoś potrafi to zrobić gratuluję, natomiast ja chcąc być szczerą, muszę napisać, że być może posiadałam ogólny pogląd, jak napisać pozew, ale dziś nie tylko mam pogląd, ale wiem od czego zacząć go pisać. Nie wspominając o tym, że o szeregu różnych innych pism nie miałam pojęcia, niektórych rzeczy bałabym się zrobić myśląc, że są szczególną instytucją, a okazuje się, że robi się je nieszczególnie, bo zwyczajnie i nikt nie ma z tym problemu 😉.

Rok później

Prawnik w pracyWłaśnie minął rok mojego praktykowania prawa. Był to dla mnie bardzo intensywny czas. Była to droga do "zaprzyjaźnienia się" z prawem. Jaram się 😄, jak mogę rozwiązać jakiś problem prawny, jak nie mogę - siarczyście się denerwuję 😤, co znaczy, że żyję i moja praca wzbudza we mnie emocje, stawia przede mną wyzwania i na pewno nie pozwala pozostawać w miejscu. Wiele przede mną, ale dziś wiem, że praktykowanie prawa, to doskonała okazja do jego nauki, poznawania, zgłębiania i myślenia jak zrobić, żeby było lepiej. Jest to droga do rozwoju.

I jak wiecie, także skorzystaliście z tej mojej krótkiej, bo krótkiej, ale zawsze - praktyki prawnej. Odważyłam się zabrać głos, w dziedzinie, o której mogę powiedzieć, że ją znam, chociaż nie w całym zakresie, w prawie jest to zasadniczo nie możliwe, ale w jakiejś części. Mogłam to zrobić, bo praktykowanie prawa nauczyło mnie wychodzić z prawem do światła, a nie tylko do kartki papieru na egzaminie 😉.

Uściski 😗

Fotografowali: Emilia Charemska/Ewa Charemska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).