sobota, 24 czerwca 2017

Dziewczyna z prowincji

Dziewczyna z prowincjiDrodzy Czytelnicy, dziś o tym jak to dziewczyna z prowincji, a właściwie ze wsi podbija "wielki świat". Czy było jej się trudno ze wsi wydostać? Jakie było jej dzieciństwo? Czy uważa, że bycie wieśniaczką ma same minusy, czy dostrzega jakieś plusy? Jesteście zainteresowani? Zapraszam! 😊



Dzieciństwo na wsi

Dziś uważam je za jedno z największych błogosławieństw, jakich doświadczyłam w życiu. Kiedy jednak byłam dzieckiem uważałam to za przekleństwo 😉. Ale o tym w plusach i minusach. Dlaczego tak dobrze wspominam dzieciństwo? Bo było fantastyczne. Wspaniałe przyjaźnie, wspaniałe przygody, wakacje - cały dzień na podwórku. Bez telefonów, bez komputerów, telewizja była (ło matko, znacie taki serial "Zbuntowany anioł"? to był koniec zabawy na podwórku i pęd do domu przed telewizor 😂 pamiętam nawet godzinę i stację, która go emitowała 😎).

Dzieciństwo na wsiW co się bawiły dziewczynki? W zabawitka. Do dziś pamiętam zdanie: "robimy zabawitko?". Co to było zabawitko? Układałyśmy ze znalezionych na podwórku i w różnych chaszczach deseczek, kamieni i cegłóweczek meble kuchenne, stoły, krzesła i każdy miał swój niby dom 😉. A w tych domach miało się mnóstwo plastikowych kubeczków, które nasze mamy specjalnie kolekcjonowały, czyli myły nam np. kubki po margarynie, jogurtach, śmietanie, i w tych naszych naczyniach gotowałyśmy przeróżne potrawy z piasku, traw i kwiatów. Jaka była nasza radość, gdy spadł deszcz! Tak, deszcz 😁 Miałyśmy mnóstwo kałuż, z których kubeczkami nalewałyśmy wodę do butelek i potem miałyśmy podstawę naszych dań 😹. Tak, zabawa w zabawitko, to była zabawa w dom na świeżym powietrzu.

Plusy i minusy życia na wsi
Grałyśmy też w gumę, klasy, państwa-miasta, odtwarzałyśmy kolumbijską wersję serialu "Brzydula" (zgadnijcie kim byłam??? Brzydulą, oczywiście 😂😹😂), ale zabawitka górowały.

To były niesamowite czasy. Dni wydawały się dłuższe, zapachy intensywne, radość i beztroska wylewała się z nas strumieniami. Tęsknię...

Plusy i minusy życia na wsi

Niewątpliwie dla dziecka wieś to prawie nieograniczona wolność i radocha. To można zaliczyć jako wielki plus. Jednakże, gdy dorastałam, nienawidziłam wsi. Nie mogłam nigdzie pojechać, miałam ograniczony dostęp do wszystkiego, co chciałam mieć, od bibliotek po dostęp do różnych innych materiałów, modniejszych rozrywek. Czułam się uwięziona pomiędzy domem a szkołą, do której gmina realizując swój obowiązek zapewniała transport. Szanse na wydostanie się gdzieś - nikłe - jesteś młoda, nie masz prawa jazdy, rodzice kiedyś też bardzo rzadko jeździli do miasta. Nie było po co.

Brak komunikacji autobusowej na wsiBrak komunikacji ze światem w postaci odpowiednich połączeń autobusowych doskwierają nam, tu gdzie mieszkam od urodzenia, do tej pory. Jeżdżą tylko autobusy szkolne, które nie bardzo chcą zabierać na pokład osoby nie będące tymi uczniami. Starsi będący samotni mają problemy, żeby dostać się do lekarza. W ponoć XXI w. Drodzy, błogosławię jeszcze dwa dni w moim życiu - dzień, kiedy zdałam egzamin na prawo jazdy i dzień, w którym rodzice kupili mi pierwszy samochód. Oooo ludzie, wolność, niezależność, zmartwienie benzyna, ale można pojechać gdzie i kiedy się chce i wrócić gdzie i kiedy się chce. Całe życie dojeżdżałam autobusami, a tu taki rarytas. Teraz też trochę dojeżdżam, ale na trasach, na których komunikacja autobusowa działa niemalże jak szwajcarski zegarek.

Brak komunikacji to minus, który góruje nad wszystkim. Drugim minusem jest to, że każdy Cię zna, ogląda w co jesteś ubrana, komentuje Twoje życie, plotkuje. Kiedyś się tym przejmowałam, martwiłam. Teraz jak słyszę jakieś plotki o sobie wybucham gromkim śmiechem i nie mogę się uspokoić co najmniej przez pół godziny (ostatnio też dotarły do mnie ciekawe koncepcje dotyczące mojego życia, które wykoncypowali współmieszkańcy 😀 rety, rety, kabarety 😉).

Tak, nienawidziłam wsi. Dziś nie wyobrażam sobie mieszkania w wielkim mieście. Dziwne, nie? Natomiast dziś wiem, że mogę pojechać do dużego miasta, ale nie chcę tam mieszkać. Męczy mnie hałas, tłumy, pęd. Gdy wracam do domu zastaje mnie cisza i błogostan, do którego przyzwyczaiłam się przez te wszystkie lata. Wiejska sielanka. Mnóstwo chaszczy, polnych dróg... Lubię to i mam nadzieję, że będzie mi dane mieszkać gdzieś na wsi, niedaleko miasta, ale na wsi.

Jak wydostać się ze wsi?

Prawo jazdy na wsi to podstawaJak widzicie łatwo nie było. Całe szkolne życie uzależnione od autobusów. Jak się wydostać? Być upartym i mieć w sobie upór i zapał. Miałam to. Mimo tego, że byłam nieśmiała (i dalej trochę jestem😌), jak to typowa wiejska dziewczyna, ale byłam uparta i ciekawa tego innego życia poza wsią. Na szczęście zetknięcia z "wielkimi miastami" nie przewróciły mi w głowie, ale to chyba kwestia wychowania. Lubię miasta, lubię obserwować miejskie życie. Czasem się w nie wtopić. Nie zostawać na zawsze.

Drogę do wydostania się ze wsi kojarzę z wieloma trudami. Jednak w ogólnym rozrachunku opłacało się. Opłacało się poznać miasto i pokochać wieś. Dzięki temu, wiem kim chce być, a kim nie.

Wianki, wianki, wianeczki
Dlatego nie bójmy się marzyć, Drodzy. Marzenia niosą nas na swoich skrzydłach wprost do tych gwiazd, do których chcemy dotrzeć i które chcemy zobaczyć... 😊

Uściski 😙

Fotografowała: Emilia Charemska





 

5 komentarzy:

  1. Ajj Marsseel :D odgrywanie Brzyduli w wydaniu dziewczyn ze wsi, mistrzostwo ;D Czy aby napewno masz taki spokój w domu, mając tak miłe i grzeczne dzieci sąsiadujące na dole ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😂😂😂 Lubię dzieci, w szczególności te z dołu 😂Niektóre z nich zdarzyło mi się nosić na rękach nawet😁 Buźka,Klaudia 😘

      Usuń
  2. Super napisane. Natrafiłem na Ciebie przypadkowo w internecie. Pisze książkę o ludziach zagubionych w wielkim mieście i jego pędzie. Pijących i kupujących sobie coraz to nowsze rzeczy z wystaw, aby poczuć się lepiej itd. Taki wyścig szczurów. To co napisałaś zainspirowało mnie, aby jedna z moich bohaterek była ze wsi i nie potrafiła się dopasować do rzeczywistości miasta. Ten fragment o kubkach wykorzystywanych w piaskownicy umieszczę w swoje książce jest boski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można na mnie natrafić przypadkowo w internecie? Przecież ja i SEO to dwa odległe światy ;) Ale miło mi :) A juz w ogóle, żeby moja opowieść stała się inspiracją, to jakiś kosmos ;) Jak książka będzie gotowa, proszę o informację, chętnie bym przeczytała. Pozdrawiam serdecznie i życzę nieustającej weny i inspiracji w tworzeniu :)

      Usuń
    2. Na pewno się odezwę jak książka będzie gotowa. Pozdrawiam serdecznie. ;)

      Usuń

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).