niedziela, 4 czerwca 2017

Bogaty sztywniak w garniaku



Prawnik-bogaty sztywniak w garniaku
Bogaty sztywniak w garniaku – w przypadku mężczyzny, w przypadku kobiety – piękna, elegancko ubrana, urocza i błyskotliwa singielka (to się poniekąd zgadza 😂). Taki obraz prawnika istnieje w świadomości społecznej. Nie będę się wyrzekać garniturów i eleganckich strojów. Choć to też nie jest do końca prawda. Nie będę się wyrzekać również bogactwa, choć i to jest przerysowane. Dlaczego? Medal ma dwie strony i niekoniecznie jeden kolor.


W garniaku

„Dzięki wizerunkowi, niezależnie na kim i niezależnie kiedy – możesz zrobić takie wrażenie, jakie chcesz. Dojść dokładnie tam, gdzie zaplanowałaś”[1]. Ponoć nie szata zdobi człowieka, ale trudno w dzisiejszych czasach nie zgodzić się z tym twierdzeniem. Powiedzcie mi jednak, czy jak idziecie do Kancelarii chcąc uzyskać pomoc prawną oczekujecie, że Pan Mecenas albo Pani Mecenas będą Was oczekiwać w modnych szortach z dziurami i pośladkami na wierzchu, topie i japonkach? Wchodzicie do Kancelarii, a tu wychodzi zapuszczony człek w skarpetach i dresie. Wzbudza Wasze zaufanie? Przekonuje Was o swojej wiedzy i profesjonalizmie?

Z drugiej strony lansowanie przez media Marcinów Kaszubów w idealnie skrojonych garniturach, z poszetką, w lakierkach i z wypasioną aktówką w dłoni, jak dla mnie, jest poniekąd przerysowane. To znaczy, są na pewno i tacy, którzy tak się ubierają i bardzo dobrze. Natomiast zmierzam ku czemu innemu.

Chciałabym zauważyć, że często, poza sytuacjami, w których nie trzeba skorzystać z usług prawnika, stojąc z boku, ocenia się tegoż profesjonalistę z sarkazmem w odniesieniu do wyglądu – w wydźwięku karierowicz, wyżej się nosi niż się ma, chce pokazać, co to nie on, itp. Natomiast, o hipokryzjo, jak już trzeba się do niego udać, to najlepiej by było, żeby wyglądał nad wyraz elegancko i profesjonalnie. Nie jest tak?

Drodzy Czytelnicy, nie chcę negować zakorzenionego w nas obrazu prawnika w garniaku, my powinniśmy wymagać od osób trudniących się prawem zawodowo, by wyglądali dobrze. Strój nie jest wyrazem grubego portfela, ale przede wszystkim szacunku do siebie samego, wykonywanej pracy, a nade wszystko do drugiego człowieka-Klienta, sądu przed którym się staje w roli pełnomocnika. Jeśli widzimy, że ktoś wychodzi do nas schludnie ubrany, odbieramy jasny, niewerbalny komunikat – tego człowieka mogę obdarzyć szacunkiem, bowiem i on mnie nim obdarzył, zależy mu na mnie. Inaczej nie przykładałby wagi do swojego stroju. Miejmy też szacunek obserwując palestrę z boku – staranny strój ich wyróżnia, świadczy o podejściu do drugiego człowieka nie w kontekście „jestem lepszy”, ale „pomogę Ci, najlepiej jak umiem”. Być może i znajdują się jednostki, które chcą zaakcentować swoją wyższość, ale w każdym zbożu znajdziemy chwasty 😉.

Jest też kolejna szokująca wiadomość z cyklu szafa prawnika – garniak (oznaczający schludną i staranną stylówkę) – to strój do pracy, w sytuacjach nieformalnych może on założyć dres i świat się nie zawali 😀.

Moje osobiste podejście do stroju w pracy? Staram się wyglądać schludnie. Są sytuacje, w których trzeba wyglądać elegancko i takie, w których wystarczy wyglądać dobrze. Najważniejsze jest zachowanie umiaru i umiejętność dostosowania się do sytuacji. Umiar jest również przydatny w ocenianiu innych przez pryzmat stroju. Pomimo powyższych dywagacji, stoję jednak na stanowisku, że liczy się wnętrze 😊.

Bogactwo

Hajs wysypuje mi się z torebki $$$. Ściany mam wytapetowane dwusetkami, podcieram się stówkami, pieniądze wylewają mi się drzwiami i oknami. Banki nie nadążają z księgowaniem wpływów. 

Ucz się ucz, bo nauka to potęgi kluczW wielu przypadkach to prawda – prawnikom nie jest źle. Kurczę, ale wiecie, te pieniądze nie spadły im z nieba. Ci ludzie uczyli się wiele lat i uczyć się muszą cały czas, by być dobrzy, by wyróżniać się na rynku, a wiedza to skarb i kosztuje. „Ucz się, ucz, bo nauka, to potęgi klucz”. Osobiście, nie przeszkadza mi, że ktoś ma pieniądze, jeżeli zarabia je uczciwie.

Co do początkujących, w tym aplikantów – opowiem Wam popularny w naszym środowisku sucharek: balkon, w przeciwieństwie do aplikanta, jest w stanie utrzymać trzyosobową rodzinę 😜.

Tak na serio chciałabym zwrócić uwagę tylko na jedną kwestię: to, że ktoś jest prawnikiem nie oznacza równocześnie, że jest zamożny. Istnieje bowiem powszechne przeświadczenie o tym, że bycie prawnikiem oznacza wypchany portfel. Jest to błędne tworzenie związków przyczynowych 😉.

Sztywniak

Prawnik? O, to nie pogadasz 😎. Ograniczony wypasionym strojem, wypchanym portfelem i wiedzą tajemną – o czym z takim rozmawiać? Strach zażartować, bo wezwie Policję albo Cię pozwie. Trzeba liczyć się ze słowami. O czym gadać, o czym? Jak żyć?

Wiecie, rzeczywiście, jak ktoś zaczyna ze mną rozmowę, że jestem taka mądra, wykształcona i na pewno wiem to, a to, to nie pogadamy, nie pogadamy. Dlaczego? – spytasz poczciwy człowieku. Może to i czasem miłe, jak ktoś cię docenia, ale jeśli ktoś docenia cię instrumentalnie jako chodzącą encyklopedię, to wybaczcie – nie na tym mi zależy w relacjach międzyludzkich. Uwierzcie, to że ktoś posiada jakąś wiedzę, nie oznacza, że jest naiwny i nie czuje się wykorzystywany. Zwykle jeśli ktoś tak zaczyna dyskusję z człowiekiem prawnikiem od razu wiadomo, że ma interes, a Ty musisz mu pomóc, niezależnie od tego, czy zaproponuje coś w zamian (i nie chodzi tu tylko o pieniądze).

Jeszcze większe oburzenie, poczciwca żądającego rady jest wtedy, kiedy mu się powie, że mu się nie pomoże. O matko i córko, sztywne to takie, zadziera nosa i nie chce pomóc. Toż to skandal! Jak jesteście rodziną, to już w ogóle niechaj spadają na niego wszystkie plagi egipskie – rodzinie nie pomóc?! Ty się przed nim wylewasz, a on mówi nie. Właśnie. Wylewasz się przed nim. Mówisz o swoim problemie. Wcześniej, przez 25 lat życia tego człowieka prawnika mijałaś go na ulicy bez słowa, a teraz jest Twoim najlepszym przyjacielem. Przychodzisz, nie pytasz nawet co u niego słychać, od razu żądasz porad życiowych. A jego obowiązkiem jest je rozdawać z szerokim uśmiechem we wszystkie strony świata. Naprawdę?

Normalne życie prawnikaDrodzy Czytelnicy, osobiście pomagam chętnie, jeśli potrafię i jeśli zwrócenie się o pomoc nie jest instrumentalnym odnowieniem kontaktów tylko dlatego, że „ona mi pomoże, ona się zna”. Nie obrażajcie się, jeśli zwracając się do kogoś takiego jak ja o poradę prawną, ten ktoś Wam odmówi i wręczy Wam wizytówkę prawnika z uprawnieniami. Tak też robię. Skoro tak robię, gwarantuję, że wiem, co robię. Nie napędzam klientów innym, serio, zazwyczaj daję namiary na osoby o wiedzy i niezbędnym życiowym doświadczeniu. Doceńcie to, taka wizytówka od osoby ze środowiska jest naprawdę cenna i zanim zaczniecie oceniać młodego adepta prawa, który jest z Wami szczery i swoim postępowaniem mówi: ten a ten pomoże ci lepiej, to może ma rację, czyż nie?

Czy prawnik to bogaty sztywniak w garniaku? Może czasem tak. Częściej jednak, to taki sam człowiek jak Ty. Nie stoi na boskim piedestale i nie żąda czci. Wiedzie normalne życie. Ma tylko zawód, który zalicza się do zawodów zaufania publicznego. Tak wzniosła kwalifikacja, wymaga godnych zachowań 😇.

Uściski 😙

Fotografowali: Marzena Charemska/M.C./Emilia Charemska





[1] M. Jurczyk, Szefowa swojej szafy, Warszawa 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).