niedziela, 21 maja 2017

Czy warto studiować prawo?



Czy warto studiować prawo? Coraz częściej zadawane pytanie.Ostatnio to bardzo modne pytanie. Jednak jeśli ktoś je sobie zadaje, sam musi na nie odpowiedzieć – nie w kontekście tego, czy w ogóle warto, lecz czy z mojego, osobistego punktu widzenia warto.
Jeśli chodzi o mnie, to miałam różne momenty w przedmiotowym temacie. Pięć lat moich studiów było pięcioma latami niepewności co do słuszności wyboru dokonanego w wieku lat nieukończonych dziewiętnastu.
Generalnie tak przedstawiały się etapy mojego studiowania:

I.                   „O Boże! Dostałam się na prawo!”
II.                „O Boże! Co ja tu robię!”
III.             „Niech to się już skończy, bo chcę z tym jak najszybciej skończyć”
IV.             „Nie zdam, nie zdam, nie zdam, dajcie mi tylko 3!”
V.                „O Boże! Kiedy to się skończyło?! Jestem prawnikiem <szok i niedowierzanie>”.

Jest też część dalsza, ale dziś tylko o studiach.

Jak więc widzicie, stałam na czele polskiej mentalności marudzenia 😉. Choć tak naprawdę nie było powodów do marudzenia, na studiach szło mi całkiem dobrze, a dziś już prawie nie pamiętam o wstawaniu o 4.50, codziennie motywujących podróży przepełnionym autobusem (30 km) w rytm hitów disco polo, nocnym zakuwaniu, dziwnych egzaminach, wizjach bezrobocia i nocach pod mostem z reklamówką zamiast kołdrą itd. Powiało optymizmem 😉. Byłabym jednak kłamcą gdybym powiedziała, że było inaczej i że było mi super łatwo. Nie było. Konstatacja jeszcze bardziej przerażająca: w życiu ogólnie nie jest łatwo.

Jednakże dramaturgia wypływająca z powyższego jest trochę przerysowana 😜. Niemniej jednak, choć dalej nie jest lekko, to dziś wiem, że było warto. Stwierdziłabym tak samo, nawet gdyby moja ścieżka prawna zakończyła się zaraz po studiach (jeszcze rok temu ten scenariusz wydawał mi się najbardziej prawdopodobny). Dlaczego z mojego punktu widzenia było warto? Wyniosłam z tych studiów coś więcej niż tylko wiedzę. Pozostańmy jednak przy wiedzy, wiedzy prawniczej, która jest przydatna – dzięki niej nauczyłam się dystansu do świata, ludzi i tego, co serwuje mi Ziemia i jej mieszkańcy. Nauczyłam się krytycznego myślenia i rozważania nad konsekwencjami swoich czynów. Staram się nie być bezmyślna i bezrefleksyjna.

Plusy i minusy studiowania prawa. Gdybym jednak miała doradzać innym, tak ogólnie – nie podejmujcie decyzji o studiowaniu prawa tylko dlatego, że ktoś od Was tego wymaga albo dlatego, że nie lubicie matematyki i uważacie, że prawo to jedyne sensowne studia humanistyczne, albo że szukacie sprawiedliwości dziejowej. Dlaczego?  Dlatego, że ja wybrałam te studia głównie z powodów numer 2 i 3 (matematyka? o matko, uciekać!) i dlatego było mi tak ciężko. Gdybym kierowała się przede wszystkim potrzebą serca i zainteresowaniem, byłoby mi lżej. I choć dla mnie historia studiowania zakończyła się szczęśliwie głównie z tego powodu, że jestem niesamowicie uparta (kwestią odrębną jest, że polubiłam praktykowanie prawa), dla wielu może skończyć się gorzej. Najważniejsze jest jednak to, by iść przez życie radośnie robiąc to, co uważa się za najlepsze dla siebie. Jest to rada uniwersalna, gdy staje się w wieku dziewiętnastu lat przed trudnym wyborem ścieżki zawodowej. Jest jeszcze jedna rada – studia to nie sakramentalny związek małżeński – zawsze można je zmienić 😏.

Kodeks w głowie, czy głowa w kodeksie?Co do samego studiowania prawa, nie da się ukryć, że choć wmawia się studentom, że mają mieć głowy w kodeksach, a nie kodeksy w głowach, to na egzaminach nie można mieć kodeksów, więc nauka na pamięć to pewien standard. Swoją drogą kodeks na niektórych egzaminach niewiele by pomógł 😉. Generalnie nauka do sesji to maraton dla pamięci: bardzo dużo materiału w szybkim tempie. Chyba, że ktoś się uczył regularnie, ale te przypadki mogę wyliczyć na palcach jednej ręki 😉. Choć z drugiej strony nie jest też tak, że w trakcie semestru nie trzeba było się uczyć. Były przecież kartkówki, kolokwia podczas ćwiczeń. Natomiast materiał przerabiany na ćwiczeniach to zazwyczaj mały wycinek tego, czego oczekuje się od studenta na egzaminie. Jeśli więc ktoś ma problemy z ogarnięciem dużych partii materiału „szalenie pasjonującego” (baaardzo dużych), powinien zastanowić się dogłębnie, czy podoła.

Kończąc, wspomnę o życzeniach urodzinowych, które dostałam przed rozpoczęciem studiów (rekrutacja zakończyła się przed moimi urodzinami, a studia rozpoczynały się po nich). Jedna z moich koleżanek (której przesyłam buziaka, jeśli pamięta, że to ona 😚) życzyła mi kariery prawniczej niczym Elle Woods. Do dziś się nie spełniło. I nie spełni. Nie ten system prawny, życie to nie film. Dlatego, jeśli ktoś liczy na takie spektakularne zwroty akcji prawniczej, powinien się dogłębnie zastanowić, bo może się rozczarować już na samym początku 😊.

Uściski😙

Fotografowała: Emilia Charemska/Żanetta Charemska

2 komentarze:

Króluje tu szacunek i kultura słowa. Komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za obelżywe, nawołujące do nienawiści rasowej, narodowościowej, religijnej, o charakterze hejtu internetowego zostaną usunięte. Podawanie danych osobowych jest dobrowolne. Więcej informacji uzyskasz w polityce prywatności i regulaminie bloga (w wersji na komputery - zakładka po prawej stronie, w wersji mobilnej - u dołu w zakładce strony).